Przedstawiając projekt przyszłorocznego budżetu prezydent Barack Obama zaproponował nowe wielomiliardowe inwestycje rządowe dla pobudzenia wzrostu gospodarczego oraz podwyżki podatków. Republikanie oświadczyli, że zablokują projekt w Kongresie.

Projekt Obamy przewiduje wydanie w 2013 roku ponad 800 mld dolarów na tworzenie nowych miejsc pracy i modernizację infrastruktury. Wydatki te miałyby zostać sfinansowane przez podwyżkę podatków, płaconych przez najzamożniejsze warstwy społeczeństwa. W przemówieniu w Annandale w stanie Wirginia, gdzie przedstawił swe plany budżetowe, prezydent postulował obciążenie przez fiskusa tej grupy Amerykanów dodatkową kwotą 1,5 bln dolarów w ciągu 10 lat.

Przedstawione w Annandale propozycje prezydenta są zgodne z jego wcześniejszymi zapowiedziami, zawartymi m.in. w styczniowym orędziu o stanie państwa. Obama opowiada się za koniecznością bardziej równomiernego rozłożenia ciężaru redukcji deficytu budżetowego i długu publicznego na wszystkie warstwy społeczne. Skonstruowaliśmy ten budżet wokół koncepcji, że nasz kraj zawsze osiągał najlepsze wyniki, kiedy każdy traktowany był fair. Odrzuca ona gospodarkę opartą na zasadzie "radź sobie sam", która doprowadziła do rosnącego rozziewu między najbogatszymi a najuboższymi Amerykanami - zaznaczył Obama w swoim przemówieniu.

Tegoroczny deficyt budżetowy ma się zmniejszyć tylko nieznacznie, do 1,33 biliona dolarów. Na rok 2013 planuje się jego zredukowanie do 901 mld dolarów, czyli 5,5 proc. produktu krajowego brutto.

Poza podwyżką podatków mają na to pozwolić także cięcia wielu wydatków, m.in. na obronę. Przyszłoroczny budżet Pentagonu wyniesie 514,2 mld dolarów, co będzie pierwszą jego redukcją od lat 90. ubiegłego stulecia.

Projekt przewiduje też m.in. oszczędności finansowe w NASA oraz zamrożenie wydatków na badania biomedyczne.

Nadal będą rosnąć wydatki na pomoc zagraniczną, która jednak ma być większym stopniu kierowana do krajów Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Azji. Fundusze pomocowe dla Europy i byłych republik ZSRR mają być zmniejszone o 18 procent.

Republikanie zgodnie zaprotestowali przeciw projektowi budżetu. Przywódcy GOP w Izbie Reprezentantów, gdzie partia ta ma większość, zapowiedzieli, że projekt jest - jak to się określa - "dead on arrival" (martwy od samego początku). Budżet Obamy to obraza amerykańskiego podatnika - oświadczył czołowy republikański kandydat do nominacji prezydenckiej Mitt Romney. Republikanie oskarżają też prezydenta, że jego propozycje podwyżek podatków dla najbogatszych to "rozniecanie walki klas".