Pierwsze, co musimy sobie uświadomić to to, że nie ma magicznej różdżki. Nie dotknę kogoś, a on cudownie nie schudnie. To są procesy, które trwają. Bez cierpliwości niewiele osiągniemy. Nie ma drogi na skróty - podkreśla gość RMF FM.
Na to co, ile i jak jemy przekładają się również nasze emocje - tłumaczy Radosław Opała. Niejedzenie i napychanie się często są spowodowane tym, co czujemy i jak się czujemy - dodaje. Warto więc zastanowić się nad tym, co się z nami dzieje. Czy jedzenie nie staje się sposobem na odreagowanie ciężkiego dnia, problemów w pracy czy w związku.
Jedząc czujemy, że zalewa nas fala szczęścia. Kiedy przesadzimy, mamy wyrzuty sumienia. Rusza proces obwiniania się i taka sytuacja może trwać latami. Można schudnąć na diecie pączkowej. Jedząc dwa pączki dziennie. Tylko jaki to ma sens - mówi Radosław Opała.
Dieta powinna stać się sposobem odżywiania. Powinna wejść nam w krew. Nie chodzi o to, żeby zdecydować, że odchudzamy się przez następne trzy tygodnie. To spowoduje, że w drugim tygodniu, będziemy myśleć już tylko o tym, co zjemy jak dieta się skończy - tłumaczy.
Jeżeli lubisz kotlety, proszę bardzo. Ale zastanówmy się, jak je odchudzić. Może niech panierka nie ma pięciu centymetrów. Zastanówmy się, jak kotlety wpasować w bilans żywieniowy, aktywność fizyczną - mówi gość RMF FM. Nie mam nic przeciwko kotletom, jeżeli są w rozsądnej ilości, podane o dobrej porze dnia i z fajnymi dodatkami - dodaje.
Dieta 1200 kilokalorii jest bez sensu. 1500 kilokalorii to i tak mało. Utrzymywanie temperatury ciała, przemiany enzymatyczne, oddychanie, bicie serca, to jest 1500 kilokalorii w przypadku pań. W przypadku mężczyzn 1800 - mówi Radosław Opała. 1500 kilokalorii to jest dramatycznie niska dieta - ostrzega.