„Eko” czy „natural”. Takie dopiski na opakowaniach realnie zwiększają chęć zakupu. W psychologii to zjawisko nazywa się efektem „health halo”.
Tymczasem, zdaniem specjalistów samo „fit” niewiele mówi, a „protein” może oznaczać jedynie więcej białka w danym produkcie.
My bardzo łatwo przypisujemy produktowi wysoką jakość tylko dlatego, że znajdziemy jakieś fajne hasło na froncie opakowania
Katarzyna Petka, technolog żywności i dietetyk
Odwróć opakowanie
Składniki podawane są w kolejności malejącej według masy, więc najwięcej powie nam początek listy na etykiecie. Zamiast szukać słowa „cukier”, lepiej sprawdzić rubrykę „cukry” w tabeli, a produkty porównywać w przeliczeniu na 100 g lub 100 ml.
Czy długa lista składników oznacza gorszy produkt? Nie. I myślę, że to jest taki jeden z najbardziej utrwalonych mitów związanych z czytaniem etykiet” – odpowiada dr inż. Katarzyna Petka – technolog żywności i dietetyk z Wydziału Technologii Żywności Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
Smalec ma jeden składnik, tak? Jest to tłuszcz wieprzowy, a tutaj wartościowo już patrzymy na to zupełnie inaczej – dodaje.
Nie każde „E” jest groźne
Zdaniem gościa podcastu Radia RMF24, nie każde oznaczenie „E” jest szkodliwym składnikiem. To jest przede wszystkim system identyfikacji dodatków do żywności - wyjaśnia. E300 to witamina C, E440 pektyny, a E322 lecytyny.
Uwagi wymagają natomiast m.in. azotyny i azotany (E249–E252) stosowane w przetworach mięsnych: Pozwalają ograniczać rozwój niektórych niebezpiecznych drobnoustrojów, w tym chociażby Clostridium botulinum – tłumaczy dr Petka.
3 złote zasady czytania etykiet
- Niech Cię nie zmyli front opakowania – chwytliwe hasła mogą wprowadzać w błąd.
- Skup się na pierwszych 3 składnikach, gdyż skład na etykiecie podaje się w kolejności malejącej według masy.
- Oceń produkt w kontekście tego, jak często będziesz go jadł.
