„To nie jest nękanie. To jest próba wyjaśnienia wielkich afer, jakie miały miejsce za jego czasów. Ja z wielkim niesmakiem wczoraj słuchałem jego buty, arogancji” - mówi w Porannej rozmowie w RMF FM były szef MSZ Witold Waszczykowski, odnosząc się w ten sposób do poniedziałkowego przesłuchania byłego premiera Donalda Tuska przed komisją śledczą ds. Amber Gold. „Wydaje mi się, że wszyscy oczekiwali - może nie przeprosin i bicia się w pierś - ale wykazania chociażby jakiegoś współczucia” - dodał Waszczykowski. „Widzieliśmy człowieka, który odrzuca od siebie wszystko, wszelkie zobowiązania, wszelką odpowiedzialność. Nie daj Bóg, żeby on wrócił kolejny raz kiedyś, w przyszłości, do władzy” - stwierdził gość Roberta Mazurka.

Prawo jest jednoznaczne. Osoba skazana nie może pełnić tego urzędu  - mówi w Porannej rozmowie Witold Waszczykowski, odnosząc się do wyniku wyborów na prezydenta Łodzi. Na kolejną kadencję została wybrana Hanna Zdanowska, która pod koniec września została uznana przez Sąd Okręgowy w Łodzi za winną poświadczenia w 2008 roku nieprawdy w dokumentach w celu uzyskania przez jej partnera kredytu i skazana na karę 20 tysięcy złotych grzywny. Czy obejmie urząd? To jest kwestia decyzji wojewody (...), który ma wszelkie instrumenty, by zdecydować - powiedział były minister spraw zagranicznych.

Jakim cudem PiS, partia Lecha Kaczyńskiego, który tak potrafił uczcić rocznicę powstania warszawskiego, postanowiła tak to spierniczyć? - pytał Robert Mazurek w internetowej części Porannej rozmowy RMF FM o obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Rozstałem się z rządem w styczniu tego roku, więc nie mam wpływu na to, jak te obchody były przygotowywane - odpowiedział Witold Waszczykowski i wyjaśnił: "Mamy kłopot, ponieważ nasze obchody przypadają 11 listopada i jest to dzień, który jest dla wielu krajów ważny i mamy pewien tłok w obchodach na całym świecie". Były szef MSZ ujawnił, że "były przymiarki, żeby te obchody zrobić innego dnia, ale część osób się wystraszyła, że jak nie zrobimy tego 11 listopada, to krytycy będą mówić żeśmy uciekli".  

Posłuchaj rozmowy Roberta Mazurka z Witoldem Waszczykowskim

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry, dawno niewidziany były minister spraw zagranicznych, a obecnie ciągle wybitny polityk Prawa i Sprawiedliwości z Łodzi, a być może - jak słyszę - z Bydgoszczy. Witold Waszczykowski, dzień dobry.

Witold Waszczykowski: Nie wiem, skąd te konfabulacje. Dzień dobry.

Jak to konfabulacje? Słyszałem, że pana rzucą na Bydgoszcz, na kujawsko-pomorskie. W wyborach do europarlamentu...

Ja nie słyszałem, także proszę nie tworzyć...

A to byłby piękny pojedynek: Radosław Sikorski kontra Witold Waszczykowski.

Proszę nie tworzyć takiego mitu.

Dlaczego nękacie Donalda Tuska?

To nie jest nękanie. To jest próba wyjaśnienia wielkich afer, jakie miały miejsce za jego czasów. Ja z wielkim niesmakiem słuchałem jego buty, arogancji.

A nie widział pan, jak wyłączacie mu mikrofon?

Nie, ale widziałem jak pani Wassermann na początku dała mu możliwość swobodnej wypowiedzi i wtedy, wydaje mi się, wszyscy oczekiwali - może nie przeprosin, bicia się w pierś - ale wykazania jakiegoś współczucia z tymi tysiącami ludzi, których oszukano, okradziono z pieniędzy. Nic takiego się nie stało. Widzieliśmy człowieka, który odrzuca od siebie wszystko, wszelkie zobowiązania, wszelką odpowiedzialność. Nie daj Bóg, żeby on wrócił kolejny raz, kiedyś w przyszłości, do władzy.

No właśnie chyba jedyną instancją, do której możecie się odwołać, jest Bóg, bo jakoś sami nie potraficie temu zapobiec.

Myślę, że wczorajsze wystąpienie pokazało, że jest to człowiek, który się niczego nie nauczył, nie przeżył żadnej refleksji po latach. W dalszym ciągu wydaje mu się, że on jest bogiem życia, a może być jeszcze bardziej arogancki.

Ale nawet niesłychanie wam bliscy komentatorzy portalu wPolityce.pl piszą, że: "Nie dali rady śledczy PiS-u przyskrzynić Donalda Tuska. Wykazać, że zaniechał, zaniedbał...".

Ja mam inne zdanie. On pokazał w nonszalancki sposób, że dla niego to nie były istotne sprawy. Dla niego istotną sprawą była ciepła woda, Merkel i tak dalej, a nie tam jakieś pieniądze ludzi, którzy zainwestowali. To była nonszalancja.

O Angeli Merkel rzeczywiście jeszcze porozmawiamy. Czy to był początek kampanii wyborczej Donalda Tuska?

Nie wykluczam, że on ciągle ma... zresztą pamiętamy grudzień 2016 roku, próba nieudanego puczu w Sejmie, gdzie on wtedy był w Polsce i nawoływał...

Sami wierzycie we własne opowieści.

Ja sam tu jestem, nie "sami", tylko sam. Także proszę nie mówić "wy, towarzyszu" o mnie.

Wy, towarzyszu Waszczykowski, wierzycie w opowieści partii.

Mam wrażenie, że on jest okrakiem, siedzi jedną nogą na barykadzie, tam na niewiele może sobie pozwolić, ma niewiele osiągnięć, jednak zezuje w kierunku polskiej sceny.

Zostawmy osiągnięcia Donalda Tuska, porozmawiajmy o osiągnięciach PiS-u w wyborach samorządowych. "Wielu z nas oczekiwało innych wyników. Teraz jest czas, by to przemyśleć" - mówił znany polityk PiS-u z Łodzi Witold Waszczykowski.

No tak. Myśmy zdobyli z tego tortu olbrzymie kawałki. Może gdzieś zabrakło jakieś wisienki, na którymś z tych kawałków, bo takie były nastroje i oczekiwania. Biorąc pod uwagę bezwzględne i obiektywne liczby, to jest to olbrzymi postęp w wyborach.

Obiektywnie straciliście resztki miast prezydenckich, w których rządziliście.

W niektórych. Nigdy w tych miastach nie byliśmy mocną stroną.

Zdaje się, że 6 na 107 miast. Mniej więcej tyle, co Kukiz.

Ale nie zdobyła tych miast też Platforma. W większości tych miast rządzą tzw. niezależni czy lokalni działacze polityczni.

Może to pan tak tłumaczyć oczywiście. Pan jest z Łodzi, z wielkiego miasta, no czego wam brakuje tam, żeby przekroczyć takie 25 procent?

To jest dla mnie zagadką, może na jakieś inne spotkanie, dłuższe. Ja mam swoją przygodę.

Proszę to powiedzieć słuchaczom.

Ja mam swoją przygodę z Łodzią też w 2010 roku, gdzie też brałem udział.

Nie poszło panu najlepiej, to prawda.

Nie poszło. Tam wtedy miałem problem, ponieważ nasze środowisko było rozbite, w moim środowisku też startował kontrkandydat, więc nie udało się nawet wejść do drugiej rundy. Tutaj mieliśmy świadomość, że będzie trudno, był młody polityk, który zrobił bardzo dużo - 25 proc. które zdobył.

A minister Sasin przyjechał i postanowił podbić wynik pani prezydent Zdanowskiej.

To jest bardzo dobry wynik, można raczej się zastanawiać, skąd się bierze taka świadomość, czy poczucie ludzi, że nawet osoba, która ma wyrok skazujący, nie przekonuje ich do tego, żeby zawahać się nad głosowaniem nad tą osobą.

No dobrze, to co dalej powinno być z prezydent Zdanowską?

To jest kwestia decyzji wojewody, w którego rękach to jest.

A pan co by mu podpowiadał?

Ja nie jestem prawnikiem, więc nie podpowiadam, wojewoda mam wszelkie instrumenty, może zadecydować, prawo jest jednoznaczne, osoba skazana nie może pełnić tego urzędu.

Zobaczymy, co będzie się działo w Łodzi. Czy pan jest zadowolony z tego efektu Morawieckiego bo przypomnę, kiedy Mateusz Morawiecki...

Ale pan mnie prosi, żebym ja zaczął recenzować premiera?

Pana, jako wytrawnego znawcę polityki i nauczyciela akademickiego.

Proszę jeszcze raz zacząć ten wątek może.

Panie doktorze, następnym razem, kiedy będę zdawał u pana egzamin, przygotuję się lepiej. Ale teraz proszę odpowiedzieć, jeżeli byłby pan łaskaw, na to pytanie. Efekt Morawieckiego miał polegać na tym, że uspokoimy sytuację z Brukselą. To się jakoś średnio udało i przekonamy do siebie mieszkańców dużych miast.

O wielkich miastach rozmawialiśmy, tam nie mieliśmy nigdy dużego poparcia. Tam jest podział między Platformą, koalicją.

Po to przyszedł Mateusz Morawiecki.

Kwestia z Unią jest bardziej skomplikowana, wielokrotnie tłumaczyłem, nie jest to spór prawny, jest to spór światowopoglądowo-polityczno-ideologiczny.

Tym bardziej wielkomiejski, światowy premier Mateusz Morawiecki powinien to rozwiązać.

Którego nie rozwiążemy środkami dyplomatycznymi czy prawnymi, bo jest to spór ideologiczny.

Spór polityczny powinien rozwiązać polityk, przychodzi nowy premier, który pokazuje inną wielkomiejską, światową...

I premier podjął ten wysiłek. Przypomnę, że wiosną tego roku zostały podjęte działania, podjęto szereg nowelizacji w reformach wymiaru sprawiedliwości i okazało się - to było potwierdzeniem naszej tezy - że był to spór polityczno-światopoglądowy. Unia nie uznała tych nowelizacji i uznała, że musi być tak, jak było. W związku z tym, to nie jest nasza wina, to jest kwestia zachowania Unii i urzędników tam, którzy są owładnięci ideologią, która nie akceptuje takich partii, jak PiS u władzy.

Panie pośle, zacząłem trochę żartobliwie, ale może pan odpowie na to pytanie - skąd pan będzie kandydował do Parlamentu Europejskiego?

Nie wiem, czy już są jakieś przymiarki na ten temat. Dopiero co zakończyła się kampania samorządowa.

Ale tam gdzie partia rzuci, tam pan da radę?

Na razie nie rozpoczęła się debata na temat europarlamentu.

Ale wie pan, żeby nie było tak, że będzie sobie pan musiał przypominać, gdzie jest to miasto z którego pan kandyduje.

Wrócimy podejrzewam do sprawy za jakiś miesiąc.

Angela Merkel odchodzi. Czy będziemy mieli jeszcze kiedyś w Niemczech kogoś tak, paradoksalnie, przyjaznego nam?

A według jakich kryteriów myśli pan o tej przyjaźni? W jakich sprawach pani Merkel pochyliła się z troską nad polskimi sprawami, albo jeszcze bardziej - pomogła nam w jakiejś sprawie?

Niech pan zerknie, kto może ją zastąpić, to się pan przekona, panie ministrze.

To jest inna kwesta. Jeśli to byłby Merz, to nie byłby aż taki zły, bo jednak jest to polityk proamerykański, transatlantycki, zajmujący się gospodarką. Jeśli by kalkulował i widział, że obroty polsko-niemieckie są większe od obrotów niemiecko-rosyjskich, to być może byłby pragmatycznym politykiem, który opiekowałby się też tymi wysokimi obrotami Niemiec z Polską. Kanclerz Merkel jest pewnym mitem na temat jej sympatii wobec Polski, natomiast nie jesteśmy w stanie wskazać żadnego pozytywnego rozwiązania, które pani Merkel by nam stworzyła.  

Jak będziemy mówić na raz, to w końcu nam obu utną mikrofon.

Ale to ja chciałem mówić, to ja jestem gościem.

A ja mam koszulę, jak twierdzą internauci, w San Escobar. A pan nie, a obiecywał pan...  


(mpw, ł, ag, mc)