„Niespodziewanie i przypadkowo. Przy okazji profilaktycznych badań. Byłem na USG jamy brzusznej i okazało się, że tam jest coś - po bliższych badaniach okazało się, że to nowotwór” – mówił poseł Tadeusz Cymański w Porannej rozmowy w RMF FM, pytany o to w jakich okolicznościach dowiedział się o swojej chorobie. Wyjawił też, że dziś miał być operowany, ale ze względu na trudną sytuację w szpitalu z powodu koronawirusa, operacja została przełożona. Robert Mazurek pytał swojego gościa również o komentarz po wczorajszej wiadomości o śmierci Krzysztofa Krawczyka. „To jest historia polskich gwiazd, które nie zrobiły takiej międzynarodowej kariery taką, na jaką zasługiwali” – przekonywał

Poseł Solidarnej Polski zwrócił uwagę, że choroba jest jego prywatną sprawą, ale w odpowiedzi Robert Mazurek przypomniał, że o swojej sytuacji zdrowotnej polityk powiedział w wywiadzie prasowym. Mam taką wadę, że mam czasem niepohamowane napady szczerości - skomentował gość Mazurka.

Nowotwór nowotworowi nierówny - mówił Cymański wyjawiając, że "jego" jest złośliwy, ale ma niski wskaźnik tej złośliwości.  Dziś miałem być operowany, ale niestety - sytuacja jest na tyle dramatyczna [covidowa - przyp. RMF FM], że przełożono mi operację. Za dwa tygodnie będę wiedział  [kiedy kolejny termin - przyp. RMF FM]. Mam nadzieję, że będę operowany jeszcze w kwietniu - mówił Cymański w RMF FM.

Tadeusz Cymański o zamieszaniu w programie szczepień: Doszło do chaosu i nerwów, i za to trzeba przeprosić

Robert Mazurek w Porannej rozmowie w RMF FM przypomniał o niedawnym zamieszaniu w Narodowym Programie Szczepień. W jego wyniku, osoby 40+ mogły już zapisać się na konkretny termin szczepień, podczas gdy nie wszyscy seniorzy zostali jeszcze zaszczepieni. Czy ktoś jest winien temu zamieszaniu? Nie wiem, czy to jest odpowiednie słowo, myślę, że ktoś jest odpowiedzialny - skomentował Cymański.

Michał Dworczyk początkowo tłumaczył to zamieszanie błędem systemu, szybko okazało się jednak, że to nie błąd sytemu, a człowieka. Mazurek pytał więc, czy winny powinien ponieść konsekwencje? Gdyby szczepionki nie zostały wykorzystane, krytyka byłaby innego rodzaju - skomentował poseł, przypominając, że szef KPRM wspominał o tym, że zauważono mniejsze zainteresowanie szczepieniami wśród seniorów, dlatego zostały uwolnione zapisy dla młodszych osób.

Trzeba dokładnie poznać diagnozę, ja ważę słowa i nie wydaję pochopnie osądów - trzeba dowiedzieć się kto zawinił. Doszło do chaosu i nerwów, i za to trzeba przeprosić. A jeżeliby doszło do konsekwencji zdrowotnych, to innego rodzaju odpowiedzialność - przekonywał Tadeusz Cymański.

Krzysztof Krawczyk jak Elvis? Cymański: Myślę, że porównanie nie jest nadużyciem

Krzysztof Krawczyk jak Elvis? Myślę, że porównanie nie jest nadużyciem - komentował Tadeusz Cymański śmierć legendarnego piosenkarza. Jak dodał poseł, zmarły artysta zrobił wiele dla polskiej kultury. To jest historia polskich gwiazd, które nie zrobiły takiej międzynarodowej kariery taką, na jaką zasługiwali - przekonywał.

Cytat

Dla mnie bardzo ważną rolą jest tekst. Krawczyk był tego mistrzem. Piękne teksty. "To co dał nam świat, niespodziewanie zabrał los" - to jest dla mnie znakiem Krawczyka, piękna piosenka o przemijaniu.
komentował Cymański, dodając, że wybitnych przebojów zmarłego wczoraj piosenkarza jest tak wiele, że trudno wymienić wszystkie

Cymański o Solidarnej Polsce: Brykamy może niesfornie. Ale znamy swoje miejsce w szeregu

W internetowej  części Porannej rozmowy w RMF FM Robert Mazurek pytał swojego gościa o tarcia w koalicji rządzącej. "Czy nie jest tak, że ogon merda psem?" - dopytywał prowadzący. "Do merdania jeszcze ho ho ho!" - odpowiedział Tadeusz Cymański.

My swoje miejsce w szeregu znamy. Naprawdę, brykamy może niesfornie, ale (...) dopóty dzban wodę nosi, cierpliwość Jarosława Kaczyńskiego jest wystawiona na różne próby - stwierdził. Może za sprawą moich kolegów. Ale na szali jest cały potężny program z Nowym Ładem w tle - mówił. Zaznaczył, że scenariusz, w którym dojdzie do przedterminowych wyborów jest "mało realny i prawdopodobny". 

Przeczytaj całą rozmowę:

Robert Mazurek: Kłaniam się nisko państwu po świętach. Byłbym pewnie w lepszym nastroju, gdyby nie to, że od wczoraj wszyscy jesteśmy myślami przy Krzysztofie Krawczyku. Świętej pamięci Krzysztofie Krawczyku i od tego zacznę moją rozmowę z naszym gościem. Tadeusz Cymański, poseł Solidarnej Polski jest naszym gościem. Dzień dobry.

Tadeusz Cymański: Dzień dobry, witam serdecznie. Kłaniam się również nisko.

No właśnie, Elvis Presley nie żyje, prawda?

Wspaniały. I to myślę, że porównanie nie jest nadużyciem. Teraz po śmierci, takie ad hoc spekulacje, rozmowy, na temat Krzysztofa Krawczyka, takie słowa no... Może dla niektórych dziwne, że nie był wykorzystany jego talent, ogromny talent. Wspaniały. I czy właściwie zrobił tak wiele. Ale mógłby być. No to jest kwestia w ogóle historii polskich gwiazd, które nie zrobiły międzynarodowej kariery takiej, na jaką zasługiwali.

Ale Krzysztof Krawczyk zrobił w Polsce jednak ogromną karierę, stał się legendą rzeczywiście.

I najważniejsze. To jest ta wdzięczność i ten żal w tym momencie. No tutaj wymieniano "Parostatek", trudno z pamięci cytować...

Ponieważ wróciła moda na lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, to i młodziaki na juwenaliach szaleją właśnie przy utworach Krzysztofa Krawczyka.

No każdy ma swoje jakieś gusta, każdy z nas ma jakieś swoje własne klimaty, że tak powiem. Dla mnie bardzo ważną rolą jest tekst. Tekst często niedoceniany. On był mistrzem tego, co zwrócono uwagę, w tej zajawce przed naszą rozmową. Piękne teksty. No i dla mnie takim symbolem Krzysztofa Krawczyka w momencie jego odejścia spośród żywych jest "To, co dał nam świat, niespodzianie zabrał los". Ten piękny utwór, który mówił: "Mieliśmy dla siebie tyle chwil". O przemijaniu, piękny utwór, ale on jest dla mnie jakby takim znakiem Krzysztofa Krawczyka. Oczywiście tym się nie zamyka jego twórczość, bo...

Każdy z naszych słuchaczy ma na pewno swoje ulubione piosenki Krzysztofa Krawczyka. Ale dla pana to były całe święta, powiedziałbym, dość niezwykłe. Kiedy się pan dowiedział, że ma pan nowotwór?

Niespodzianie i przypadkowo. To było w tym roku, w styczniu i przy okazji. Przy okazji badań, badań klatki piersiowej, bo sobie popalałem kiedyś zdrowo. Więc profilaktycznie rodzina naciska: badaj, badaj. I zrobiono USG jamy brzusznej i przy okazji okazało, że tam jest coś. No i później już badania bardziej szczegółowe potwierdziły, że jest to nowotwór. To jest temat prywatny, intymny, osobisty, mam problem nawet z rozmawianiem...

Powiedział pan o tym wywiadzie prasowym, stąd moje pytanie, bo pytanie jest takie dość oczywiste: jak mijają święta, kiedy człowiek ma nad sobą no właśnie takie coś.

Co do samego mówienia, bo mam taką wadę, że mam czasami taki niepohamowane napady szczerości. Jeżeli dziennikarz pyta: jak tam zdrowie, zdrowie na budowie, jest to prawda, tak. Jak mijają święta? Ja mam naturę pogodną, a poza tym chcę powiedzieć wyraźnie tutaj od razu, też powiedzieć, że rak rakowi, nowotwór nowotworowi, nierówny. I mamy nadzieję - tak to ujmę, że mam szczęście w nieszczęściu, ponieważ ten mój nowotwór, "mój", że tak powiem... Nie wiem, jak się sprawy potoczą, gwarancji nie ma, bo to, że nowotwór jest złośliwy, to jeszcze nie znaczy, że się będzie rozwijał. On ma - tak jak to się nazywa fachowo - niski wskaźnik, bo są specjalne terminy medyczne, agresywności, nie jest agresywny tak mocno i niestety musieli przełożyć. Dziś akurat tak się składa dziwnie, miałem być operowany.

Dzisiaj, tuż po świętach. A dlaczego zostało to przełożone, czy to z powodu covidu i tego, że wszystkie...?

Tak. Poinformowano niestety. Niestety z tych przyczyn, o których pan mówi, jest taka sytuacja dramatyczna, że się przekłada. No i dowiem się za dwa tygodnie, tak mniej więcej, w zależności od rozwoju sytuacji, bo wszyscy mamy nadzieję, że ta fala, to tsunami jednak minie, ten szczyt zachorowań i wtedy ta droga się otworzy i będę operowany. Mam nadzieję, jeszcze w kwietniu, bo to nie jest sytuacja taka dramatyczna, w innych sytuacjach, ale nie ma co czekać, trzeba go po prostu wyciąć.

Słyszymy o zamieszaniu ze szczepionkami. Przez długi czas szło to rzeczywiście zaskakująco dobrze. Nawet przeciwnicy tego rządu, jak Waldemar Kuczyński, pisali, że ich szczepienie przebiega wzorcowo na Stadionie Narodowym, ale teraz nagle się okazało, że w Rzeszowie szczepią wszystkich prawie, jak leci. A gdzie indziej trzeba długo czekać. Tutaj się zaszczepi czterdziestoletni celebryta, który teraz jest politykiem, a gdzie indziej 70-latek ma termin na maj. Czy ktoś jest winien temu zamieszaniu, panie pośle?

Nie wiem, czy to najlepsze słowo. Ktoś jest odpowiedzialny, bo tu nikt się nie uchyla od tego i bardzo mnie ucieszyło, to może dziwnie zabrzmi, ale wydaje mi się, że te słowa przeprosin, za ten jednak chaos, który się wkradł... To prawda, nie można faktom zaprzeczać, ale chcę od razu też uspokoić, powiedzieć, że jednak to jest sytuacja na tyle opanowana - i to idzie szeroką ławą, natomiast zgadzam się z panem, że co do pewnych niepoprawności są przykłady. Tylko myślę, że nie powinniśmy też tracić obrazu całości.

Pytam o to, bo minister zdrowia Adam Niedzielski mówił, że to nie był błąd systemu. On mówił, że tutaj zawinili ludzie. Ale skoro zawinili ludzie, nawet nieumyślnie, no to jednak powinni ci ludzie ponieść odpowiedzialność.

No tak, panie redaktorze, tylko proszę zwrócić uwagę, ja zawsze mówię: surowo sądźmy, ale nie okrutnie. No w końcu minister Dworczyk, bo on jest odpowiedzialny przede wszystkim za to, był symbolem sukcesu. I teraz, żeby od razu z tego powodu, kiedy wg informacji, które posiadam i otrzymałem, pan zresztą też jest świetnie poinformowany... O sytuacji, kiedy mamy szczepionki, a spada zainteresowanie w granicach powyżej 60 lat, takie decyzje na polu walki się podejmuje. Równie dobrze, mogło być odwrotnie. Wszystko pięknie, a szczepionki niewykorzystane. Byłaby krytyka innego rodzaju.

To prawda, gdyby szczepionki trafiały do zlewu, wszyscy byśmy krytykowali to. Ale panie pośle, jednak język miłosierdzia to nie jest język debaty politycznej. Niedziela Miłosierdzia dopiero przed nami. Chcę panu przypomnieć.

Surowość i miłosierdzie.

Bądźmy poważni, jeżeli jest poważny błąd, to być może, to pytanie do pana, powinny być też konsekwencje. Jeśli konsekwencje, to jakie i kto je powinien ponieść? To jest moje pytanie, a właściwie to są moje pytania do pana.

Tak, tylko żeby postawić taką odpowiedź, trzeba dokładnie znać diagnozę. Bo ja ważę słowa i pochopnie sądów nie wydaję. Kto konkretnie odpowiada i za co. Bo z tego, co się dowiedzieliśmy, chaos polegał na tym, że pewna grupa ludzi miała przestawione terminy. Nie doszło do skandalicznych rzeczy, tylko do chaosu, do nerwów, do zdenerwowania. I to jest fakt. No i za to trzeba przeprosić, a jeżeli by to spowodowało konsekwencje, już nie daj Boże zdrowotne, to wtedy nawet odpowiedzialność innego typu.