"Nie da się funkcjonować w normalnej rzeczywistości za taką kwotę jaką zarabiają fizjoterapeuci. Żeby dorobić trzeba pracować na dwóch, trzech etatach. Pracujemy za najniższą krajową. Jesteśmy przemęczeni. 80 procent fizjoterapeutów to kobiety" - mówi gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM Tomasz Dybek szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii. I jak dodaje fizjoterapeuta zarabia najwięcej 1800 złotych netto.

W publicznych  placówkach służby zdrowia pracuje około 20 tysięcy fizjoterapeutów - twierdzi gość Marcina Zaborskiego. Mam informację o stu placówkach, gdzie dostępność do fizjoterapeutów jest ograniczona. Dziś dostałem o informację o kolejnych czterech - wylicza. Jak dodaje: w Żywcu 95 procent fizjoterapeutów jest na zwolnieniu, podobnie w Sosnowcu. 

Fizjoterapeuci mają coraz więcej pracy papierkowej (...). System jest kulawy i niewydolny. Domagamy się poprawy warunków pracy nie tylko dla nas, ale też m.in. dla diagnostów - mówi gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM FM Tomasz Dybek szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii. Jak dodaje, kolejne rozmowy z ministrem zdrowia w następnym tygodniu.

Gotowość moja dla pana ministra jest 24 godziny na dobę. Oprócz czwartku, bo wtedy mam zajęcia. (...). Bierzemy pod uwagę również protest głodowy - twierdzi gość RMF FM.

W internetowej część Popołudniowej rozmowy Tomasz Dybek odpowiadał na pytania o szczegóły rozmów protestujących fizjoterapeutów z ministerstwem zdrowia.

Mnie interesuje jedna rzecz: od poniedziałku lista (placówek - przyp.red), które nie otrzymały (podwyżek - przyp. red.) - stwierdził szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii. Przekonywał, że Łukasz Szumowski zapowiedział w negocjacjach "sterowanie ręczne".

Tak powiedział (...). Pan minister dzwoni, fizjoterapeuci dostają podwyżkę. Odfajkujemy, mówiąc kolokwialnie - tłumaczył gość Marcina Zaborskiego. Pan minister nie może nam dać znaczonych pieniędzy - stwierdził.

Jak miałoby wyglądać takie sterowanie ręczne podwyżkami? Są różne formuły nacisku jak minister to powiedział delikatnie - tłumaczył Tomasz Dybek. Jak ocenił, fizjoterapeuci "są zdesperowani i ministerstwo musi sobie z tego zdawać sprawę".

POSŁUCHAJ ROZMOWY MARCINA ZABORSKIEGO

Gość: Tomasz Dybek

Marcin Zaborski, RMF FM: Jaka część fizjoterapeutów pracujących w publicznych placówkach zdecydowała się na protest?

Tomasz Dybek: Mówimy o publicznych placówkach. W publicznych placówkach w Polsce pracuje około 20 tysięcy fizjoterapeutów.

To ilu spośród nich powiedziało: Dosyć, protestujemy?

Na tę chwilę mamy około 100 placówek. Dzisiaj dostałem informację o kolejnych 4 placówkach, (gdzie fizjoterapeuci - przyp. red.) udali się do lekarza. Lekarz stwierdził przemęczenie organizmu, i mają 1,5-tygodniowe L4. 

Procentowo patrząc: jak to jest duża grupa?

Nie patrzyłem procentowo, patrzyłem, bo to różnie jest, czasami 10 fizjoterapeutów w danej placówce, 15, 20, 30... Na przykład w Żywcu mamy 95 procent. To bodajże jest trzydziestu paru fizjoterapeutów niedostępnych. W Sosnowcu mamy 95 proc. absencji - to jest 20 fizjoterapeutów na 24. Mówimy tu generalnie o placówkach. W około 100 placówkach w Polsce jest ograniczona dostępność do fizjoterapeuty.

I ktoś, kto nas słucha, słysząc pana, kiedy pan mówi o tym lekarzu, do którego poszli fizjoterapeuci, powie sobie tak: Jak to, tak nagle, na zawołanie, wszyscy fizjoterapeuci zachorowali?

Tak nagle, na zawołanie. Po pierwsze: Dzisiaj fizjoterapeuta, w systemie państwowej na NFZ opieki zdrowotnej zarabia 1634-1800 złotych netto.

Czyli na rękę.

Na rękę. To po pierwsze. Po drugie, funkcjonowanie za taką kwotę... Nie da się funkcjonować w normalnej rzeczywistości, zmuszeni jesteśmy pracować, czy zmuszane są takie osoby - bo ja pracuję na uczelni - pracować na 2, 3 etatach. Sytuacja jest bardzo niebezpieczna, ponieważ my rozmawialiśmy z ministrem, że jest przemęczenie, że pracujemy za najniższą krajową, że jesteśmy trzecią grupą zawodową w Polsce. Prawo wykonywania zawodu fizjoterapeuty to około 65 tys. w Polsce. 

Ten etat, o którym pan mówi, to jest 8 godzin pracy dziennie, codziennie...

7 godzin 35 minut... 80 proc. fizjoterapeutów to panie. Czy pan ma małżonkę czy partnerkę, która wychodzi rano o 6 i wraca o 21? 

Czy większość fizjoterapeutów, którzy mają etaty w publicznych placówkach, pracuje jednocześnie w prywatnych placówkach poza tym podstawowym etatem?

Lub prowadzi swoją prywatną praktykę, jeździ do pacjentów.

Czyli tam dorabia prawdziwe pieniądze.

Tam dorabia prawdziwe pieniądze, i teraz jest pytanie: jednym z postulatów, które mamy, o których rozmawialiśmy z ministrem, to było 500 złotych od 1 lipca, ale fundamentalny postulat, to jest szybszy dostęp do rehabilitacji i do badań diagnostycznych.

O tym za chwilę porozmawiamy. Ale jeszcze zatrzymam się przy tych pieniądzach, bo one są dla was, jak rozumiem, bardzo istotne. Wy zarzucacie ministrowi, że nie dotrzymał słowa obiecując pieniądze na podwyżki. Minister odpowiada, że absolutnie dotrzymał słowa, bo pieniądze na podwyżki przekazał dyrektorom placówek, a być może oni dalej ich wam nie przekazali.

Rolą ministra zdrowia jest zapewnienie ciągłości świadczeń, to po pierwsze. Konstytucja gwarantuje... ¾ osób, które korzysta z rehabilitacji, to osoby w wieku emerytalnym lub po urazach, to nie dość, że czekają dwa miesiące, trzy, cztery pięć, to po pierwsze. To po drugie, sytuacja jest, na tę chwilę... Minister nie ma danych, ja mu wczoraj zadałem pytanie.

Pan ucieka od odpowiedzi na moje pytanie. Minister zdrowia przekonuje, że jeśli chodzi o fizjoterapeutów, w 70 proc. placówek, fizjoterapeuci otrzymali podwyżki.

Tak, otrzymali podwyżki. Idąc tokiem pana ministra, pan minister ma dane, otrzymali podwyżki. 70 proc.- pan mówi o porozumieniu. Wczoraj nam to samo powiedział. Dostali 39 złotych podwyżki.

Wszyscy?

Z tych, co minister mówi, to jest 40 proc., podwyżki są na poziomie 30, 40 złotych.  30 proc. w Polsce podwyżek., zgadzam się z ministrem, mamy twarde dane, dzwoniliśmy do każdej jednej placówki, otrzymało 300 do 500 złotych.

Czyli są takie miejsca, gdzie otrzymali fizjoterapeuci 30 zł podwyżki, są takie gdzie otrzymali 300-500 złotych, a są takie, gdzie otrzymali więcej?

Niż 500 złotych?

Tak.

Tak, są takie miejsca.

Bo minister zdrowia pokazuje takie dane. Mówi, że na przykład na Śląsku, w poszczególnych placówkach fizjoterapeuci dostali 560 złotych, 1050 złotych, albo 1251 złotych brutto podwyżki. To prawda?

Tak, jest to prawdą. W poszczególnych placówkach. I teraz wracamy to tego, np. przykłady Rept. W Reptach było zwiększenie ryczałtu na milion 600 tys., z tego 80 proc. było dla fizjoterapeutów i teraz, dobrze, że pan redaktor siedzi, bo jeżeli fizjoterapeuta zarabiał 2300 i dostał 600 zł podwyżki, mówimy o kwocie brutto, ma 2900. 2900 brutto to jest 2 tys. złotych na rękę.

Jasne. Tylko dlaczego jest tak, że w jednych placówkach dyrektorzy dali 30 złotych podwyżki fizjoterapeutom, a w innych 1200?

Proszę zapytać dyrektorów.

Ja wiem, że to nie jest pytanie do pana, ale pan się nad tym zastanawia? Pyta o to, dlaczego tak jest.

Ja uczestniczyłem w tych rozmowach. Akurat w województwie śląskim byłem chyba z 15 razy w Narodowym Funduszu Zdrowia, byłem w województwie mazowieckim, byłem w województwie opolskim, byłem w województwie podlaskim i teraz...

I teraz minister mówi... tylko pan jeszcze nie wie, co pan minister powiedział... o jeszcze jednej kwestii: (mówimy: - przyp. red.) dobrze, proszę nam to pokazać kwotowo. I wtedy była cisza. 

Minister powiedział, że będzie do końca tygodnia przeglądał te porozumienia z dyrektorami placówek?

Bo my mamy kwotowo rozliczane.

Ale obiecał wam, że spojrzy na to? I co się stanie z tą wiedzą, którą zdobędzie przeglądając te papiery?

Obiecał nam... Ze swojej strony, czyli fizjoterapeutów i diagnostów mówiliśmy o komitecie protestacyjnym. Jesteśmy skłonni, od poniedziałku w gotowości jestem, literalnie wymieniamy placówkę po placówce, czy one otrzymały. Bo są placówki, które nie dostały. Są placówki - nie będę teraz wymieniał tych dyrektorów, którzy otrzymali pieniądze - ale oni stwierdzili: nie, my nie damy. Wystarczy jeden pan. Może to już jest buta i arogancja tego dyrektora... Powiedział: "2300 dla fizjoterapeuty. Niech sobie idzie dorobić. To mi wystarczy". 

A pan mówi, że od poniedziałku namawia pan swoich kolegów, żeby zaostrzyli protest. 

Tak, dzisiaj już jest pięć kolejnych placówek - brak dostępu do fizjoterapeuty. 

Czyli rozumiem, że w tych kolejnych placówkach nagle rozchorowują się kolejni fizjoterapeuci. 

Tak.

Oni naprawdę są chorzy?

O tym decyduje lekarz. To lekarz bierze odpowiedzialność.

Tak, ale jeśli mówi się, że protestujemy idąc na zwolnienie lekarskie, to wie pan, jaki jest odbiór takiego ruchu?

A wie pan, jaki jest odbiór osoby, która jest nękana przez dyrektora, przez pracodawcę czy mobbingowana, czy zmuszana czy poniżana? Wie pan, dlaczego przed panem siedzę jako człowiek - związkowiec? Bo ja tak miałem kiedyś w pracy.

Kto mobbinguje fizjoterapeutów w polskich przychodniach?

Pracodawca, który zmusza za najniższą krajową, żeby ci ludzie pracowali a potem mówi: jak ci nie odpowiada, to sobie idź gdzie indziej. Podań jest mnóstwo. Nawet to zachowanie, ta buta i arogancja niektórych dyrektorów - niektórych, podkreślam - którzy brali udział w rozmowach na Śląsku, którzy mówili przy pani dyrektor - i pani dyrektor NFZ ma 800 tysięcy od pana ministra. Ma pan 15 fizjoterapeutów. Pan minister prosi, bo takie były słowa na Śląsku - bo takie słowa na Śląsku były mówione, o 500 złotych podwyżki netto dla fizjoterapeuty. Pan dyrektor mówi: nie.

Dyrektor szpitala czy przychodni?

Mówimy o placówkach w Polsce. To był dyrektor zarządu akurat. 2300 złotych wystarczy dla fizjoterapeuty. Mówię: proszę pana, pan miesięcznie zarabia 20 tysięcy.