Robert Kubica (Williams) zajął ostatnie, 17. miejsce w wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Belgii na torze Spa-Francorchamps. Zwyciężył Monakijczyk Charles Leclerc (Ferrari). Drugi był obrońca tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes), a trzeci Fin Valtteri Bottas (Mercedes).

Wyścig zaczął się minutą ciszy - w ten sposób uczczono pamięć 22-letniego francuskiego kierowcy Anthoine Huberta, który w sobotę zmarł po wypadku na tym torze podczas rywalizacji kierowców w Formule 2.

Niedzielny wyścig zaczął się wielkim rozczarowaniem dla dziesiątek tysięcy holenderskich kibiców, którzy przyjechali do Belgii dopingować do walki swojego idola Maxa Verstappena z Red Bulla. Był on jednym z kilku kandydatów do miejsc na podium, ale jazdę pechowo zakończył tuż po starcie. Już na pierwszym prawym zakręcie doszło do kolizji Holendra z Finem Kimi Raikkonenem (Alfa Romeo). W bolidzie Verstappena doszło do uszkodzenia przedniego zawieszenia i kierowca musiał się wycofać. Jeszcze na tym samym pierwszym okrążeniu, z wyścigu awaria wyeliminowała Hiszpana Carlosa Sainza Jr (McLaren).


Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, który zjechał dopiero pod koniec czwartego okrążenia. Na czele stawki znajdowali się dwaj zawodnicy Ferrari - Leclerc i Vettel, za nimi ekipa Mercedesa Hamilton i Bottas. Robert Kubica, który startował ze strefy serwisowej jechał na ostatniej, 18. pozycji, przed nim był jego partner z teamu Brytyjczyk George Russell.

Jako pierwszy z czołowej czwórki na zmianę opon zdecydował się Vettel. Po zmianie wyjechał na tor na piątej pozycji, ale mając świeże opony zdecydowanie przyśpieszył i zaczął gonić rywali, których opony były już mocno zniszczone. Na czterech Vettel okrążeniach nadrobił kilka sekund nad partnerem z teamu i gdy ten zjechał do serwisu i wrócił na tor, Niemiec był przed nim. Ale kierownictwo ekipy Ferrari widząc, że Leclerc jest tego dnia od partnera znacznie szybszy wydało "team orders" i Vettel przepuścił Leclerca.

Czterokrotny mistrz świata Vettel w niedzielę rzeczywiście nie miał swojego dnia. Po spadku na drugą pozycję szybko dogonił i wyprzedził go Hamilton, kilka okrążeń później uczynił to Bottas. Ostatecznie Niemiec zajął w wyścigu czwarte miejsce ze stratą ponad 26 s do Leclerca.


Na ostatnich kilku okrążeniach (w sumie kierowcy przejechali ich 44), Leclerc stoczył zaciętą walkę z Hamiltonem. Obrońca tytułu początkowo miał do kierowcy z Monako prawie 7 s straty, ale z każdym okrążeniem dystans zmniejszał i na dwa przed metą jechał tuż za Monakijczykiem będąc chwilami tylko o 0,5 s za jego plecami. Leclerc jednak pokazał klasę mistrza. Nie dał się wyprzedzić, nie popełnił żadnego błędu i odniósł pierwsze w karierze zwycięstwo.


Kubica praktycznie do końca jechał na 18. pozycji, na 17. awansował na ostatnim okrążeniu dzięki temu, że z toru wypadł Włoch Antonio Giovinazzi (Alfa Romeo).

Kolejna, 14. runda MŚ Formuły 1 - GP Włoch zostanie rozegrana 8 września na torze Monza.

Opracowanie: