Ludwik Kotecki z Rady Polityki Pieniężnej mówił w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24, że poziom inflacji 4 proc. może zostać przekroczony już w październikowym odczycie GUS.
Niestety to będzie ten moment, kiedy zobaczymy czwórkę. Pytanie tylko, czy będzie incydentalna, czy z nami zostanie. Rada nie będzie miała wyjścia i będzie musiała podnieść stopy procentowe. To będą małe kroki - mówił Kotecki.
Zaznaczał, że bardzo zależymy od tego, co dzieje się z cenami ropy i gazu na świecie. Trump nie ma pomysłu na to, jak rozwiązać konflikt, więc ryzyko jest takie, że te ceny z nami zostaną - ocenił.
Jak zauważył, ceny transportu w ostatnim roku, sierpień do sierpnia, wzrosły ponad jedenaście procent. Zastrzegł jednak, że w przypadku szybkiego rozwiązania konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny surowców mogą równie szybko spaść.
Jeżeli miałoby się okazać, że będzie rozwiązanie tego konfliktu, to ceny mogą spaść dosyć szybko i wtedy inflacja znowu wróci poniżej 4 procent - ocenił.
Co dalej z zarządem NBP?
W rozmowie pojawił się również wątek niepełnego składu zarządu Narodowego Banku Polskiego. Kotecki wskazał, że szczególne znaczenie ma 4 listopada – wtedy wygasa kadencja kolejnego członka zarządu. Jeżeli do tego czasu nie zostaną powołani nowi członkowie, może pojawić się problem ze spełnieniem ustawowego wymogu dotyczącego liczebności.
Jeżeli do 4 listopada nie zostaną powołani nowi członkowie zarządu, wtedy nie mamy spełnionego ustawowego warunku, czyli sześć do ośmiu członków w zarządzie - powiedział Kotecki.
Wtedy rzeczywiście pojawia się duży problem prawny, czy ten zarząd pięcioosobowy to jest zarząd? - mówił.
Kotecki liczy jednak na rozwiązanie problemu. W jego ocenie osoby odpowiedzialne za powołanie członków zarządu powinny znaleźć porozumienie. Wskazał na prezesa NBP, który składa wniosek do prezydenta.
Mam nadzieję, że jednak bank centralny zostanie z tych sporów, konfliktów wyłączony - stwierdził.
Moody’s ostrzega przed deficytem i długiem
Kotecki odniósł się również do decyzji agencji Moody’s dotyczącej ratingu Polski. To - jak mówił - „bardzo silny sygnał ostrzegawczy dla rządu”, którego nie można lekceważyć.
Jego zdaniem powodem obniżenia ratingu jest poziom deficytu i szybko rosnący dług publiczny.
Członek RPP zwrócił uwagę, że argumenty przedstawione przez Moody’s są podobne do tych, które znalazły się w stanowisku Rady Fiskalnej dotyczącym projektu przyszłorocznego budżetu.
Subskrybuj nasz kanał na YouTube, aby nie umknęła Ci żadna rozmowa w RMF FM.
