Agnieszkę Radwańską, ćwierćfinalistkę tegorocznego Australian Open, cieszy nie tylko awans do czołowej ósemki wielkoszlemowej imprezy w Melbourne, ale także wzrastająca forma. "Z każdym meczem gram coraz lepiej" - podkreśliła polska tenisistka.

W pierwszym spotkaniu trochę się męczyłam, do czego przyczynił się panujący wówczas upał. Dwa ostatnie pojedynki wyszły mi już całkiem nieźle, zwłaszcza ten dzisiejszy. Wszystko działało jak należy. Grałam agresywnie, dobrze serwowałam i odpowiednio poruszałam się po korcie - wyliczała na konferencji prasowej po zwycięstwie nad Garbine Muguruzą Radwańska.

Pierwsze cztery gemy inauguracyjnego seta z zajmującą 38. miejsce w rankingu WTA Tour Hiszpanką trwały 37 minut. Rozstawiona z numerem piątym Polka zakładała wówczas, że rozpoczęty o godzinie 22 miejscowego czasu mecz potrwa z pewnością trzy godziny. Później jednak kolejne wymiany rozstrzygała na swoją korzyść znacznie szybciej i pokonanie młodszej o cztery lata rywalki zajęło jej tylko godzinę i 19 minut.

Myślę, że kluczowe było pierwsze przełamanie (Polka objęła wówczas prowadzenie 3:1 - przyp. red.) - oceniła "Isia".

Przyznała, że już po poprzednim spotkaniu z Muguruzą - dwa lata temu w 1/8 finału turnieju WTA w Miami - zapamiętała jej nazwisko, choć wtedy także wygrała bez straty seta. Już wówczas wiedziałam, że będzie z niej w przyszłości wymagająca przeciwniczka. Widziałam jej pojedynek trzeciej rundy w Melbourne z Caro (rozstawioną z numerem dziesiątym Dunką polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki - przyp. red.), w którym grała świetnie. Byłam więc przygotowana na to. Na pewno jeszcze nie raz będziemy mieli okazję oglądać ją na centralnym korcie - zaznaczyła.

"Z Azarenką muszę zagrać zdecydowanie lepiej"

W pojedynku o pierwszy w karierze półfinał Australian Open Radwańska zmierzy się z dobrze sobie znaną Wiktorią Azarenką. Będzie to ich 17. spotkanie. Znacznie korzystniejszy bilans (12-4) ma rozstawiona z numerem drugim Białorusinka. Wiceliderka światowej listy już raz - w 2012 roku - zamknęła 24-letniej Polce drogę do najlepszej czwórki imprezy w Melbourne.

Muszę zagrać zdecydowanie lepiej niż dziś, żeby pokonać Vikę. Z pewnością gra rewelacyjny tenis, zwłaszcza tu - jako obrończyni tytułu. Jej dużym atutem jest regularność. Gra stale na wysokim poziomie, nie ma słabszych i gorszych momentów. Ona nie odda za darmo żadnej piłki. Nie mam jednak nic do stracenia i będę walczyć - zadeklarowała krakowianka.

Dziennikarze zapytali ją, czy odpadnięcie w 1/8 finału najwyżej rozstawionej Amerykanki Sereny Williams i turniejowej "trójki" Rosjanki Marii Szarapowej zaskoczyło ją i zmieniło jej cele. Takie wyniki nie są aż tak zaskakujące, jak mogłoby się wydawać. Zwłaszcza w Wielkim Szlemie trzeba się nastawić na to, że czeka cię wiele ciężkich spotkań. Przy okazji każdej imprezy tej rangi zdarza się, że nie wszyscy najwyżej notowani zawodnicy docierają do ćwierćfinału czy rundę dalej. Zmierzę się teraz z Azarenką, więc trudno chyba mówić o łatwej drodze - podkreśliła krakowianka.

(mal)