Kościół katolicki obchodzi dziś drugi dzień Triduum Paschalnego - Wielki Piątek, upamiętniający mękę i śmierć Chrystusa na krzyżu. W kościołach odprawiana jest liturgia Męki Pańskiej. Jest jedyny dzień w roku, kiedy nie jest odprawiana msza św., jedynie na zakończenie liturgii udzielana jest Komunia święta. Jest to także dzień postu ścisłego, co oznacza, że w ciągu całego dnia można zjeść jeden posiłek do syta, a pozostałe bardziej skromne.

Krzyż w bazylice archikatedralnej w Warszawie /Jacek Turczyk /PAP

Kapłan leżący krzyżem i milczący wierni - tak rozpoczyna się wielkopiątkowa liturgia Męki Pańskiej. Milkną kościelne organy a ministranci służący przy nabożeństwie, nie mogą używać dzwonków. Wszystkich wiernych obowiązuje post ścisły i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

Dziś wspominamy śmierć Chrystusa na krzyżu, przez którą obmył z grzechów całą ludzkość.

Drugi dzień Triduum Paschalnego jest wyjątkowy. To jedyna dobra w roku, kiedy nie odprawiamy mszy świętej i jedyny dzień kiedy klękamy przed krzyżem. Dlatego, że Chrystus przezwyciężył śmierć i otworzył nam bramy Raju - wyjaśnia franciszkanin ojciec Jan Maria Szewek.

Dlatego we wszystkich kościołach na świecie czytany jest opis Męki Pańskiej, najczęściej z podziałem na role. Później następuje odsłonięcie krzyża, którego nie widzieliśmy w świątyniach przez cały Wielki Post. Kolejna część to adoracja krzyża. Wierni podchodzą i całują rany Pana Jezusa.

Święty Franciszek uważał, ze na krzyżu najbardziej objawiła się miłość Boga do człowieka. Ta prawdziwa miłość - ofiarna i bezinteresowna. I stąd właśnie w dowodzie wdzięczności czytamy opis Męki Pańskiej i adorujemy krzyż - mówi ojciec Jan Maria Szewek.

Piątkowa liturgia ma przypomnieć o ogromnej ofierze, jaką Chrystus złożył swoją męką i śmiercią. Jak przypomina franciszkanin - Jezus mógł się w każdej chwili wycofać. W momencie pojmania, przesłuchiwania przez Piłata, biczowania i nawet przy samym ukrzyżowaniu; jednak nie zrobił tego. Był wierny do końca danemu nam słowu. W tej sposób Jezus uczy nas, żebyśmy na miłość odpowiadali miłością.


(j.)