​W sobotę w meczu o trzecie miejsce piłkarskich mistrzostw świata Belgia zagra z Anglią. W przypadku zwycięstwa "Czerwone Diabły" osiągną największy sukces w historii. Wyspiarzom natomiast wygrana pozwoli cieszyć się z najlepszego mundialowego występu od 1966 roku.

Piłkarze reprezentacji Belgii podczas treningu /YURI KOCHETKOV /PAP/EPA

W najlepszej czwórce MŚ Belgia znalazła się dopiero po raz drugi w historii. Półfinałowej porażki doznała również w 1986 roku w Meksyku. W meczu o trzecie miejsce uległa natomiast Francji 2:4.

Tymczasem Anglia w najlepszej czwórce jest po raz trzeci. W 1966 roku okazała się najlepsza, a w 1990 roku zajęła czwarte miejsce.

Faworytami będą Belgowie, którzy nie bali się mówić, że do Rosji przyjechali walczyć o tytuł. Anglicy aż takich oczekiwań nie mieli. Kibice raczej bali się kolejnej kompromitacji. 

Wciąż bowiem żywe było wspomnienie sprzed dwóch lat, kiedy w 1/8 finału Euro 2016 ich ulubieńcy musieli uznać wyższość Islandii.

Drużyny te poprzednio grały ze sobą na mundialu... 28 czerwca. Oba zespoły trafiły bowiem do grupy G. Wówczas jednak były już pewne gry w 1/8 finału i trenerzy wystawili rezerwowe składy. Po golu Adnana Januzaja Belgia wygrała 1:0.

Teraz bramek może być więcej. Atrakcyjne widowiska to już niemal tradycja w przypadku meczów o trzecie miejsce. Od 2002 roku ich zwycięzca zawsze zdobywał trzy gole.

(ph)