Karina Lipiarska-Pałka zainaugurowała występ reprezentacji Polski w igrzyskach w Rio de Janeiro. W piątek łuczniczka zajęła 40. miejsce w rundzie rankingowej. "Liczyłam na więcej, ale mocno przeszkadzał nam wiatr" – zaznaczyła. "Do rekordu życiowego trochę zabrakło. Spodziewałam się lepszego wyniku i lepszej odporności psychicznej. Mieszał nam też trochę wiatr, co było dodatkowo stresującym elementem. Nie wszyscy sobie z tym poradzili, a ja, niestety, też należę do tych osób. Mam jednak nadzieję, że nie zakończę tych zawodów na 40. miejscu. Jeszcze nie koniec" - powiedziała.

Teraz łuczniczki będą rywalizować systemem pucharowym. Polka trafiła na 25. w rundzie rankingowej Turczynkę Yasemin Anagoz. Po raz pierwszy będę z nią rywalizować. Nie znam jej możliwości, ale jest jeszcze kilka dni na ustalenie taktyki. Strzelanie eliminacyjne to już całkowicie inne zawody. Może się wydarzyć wszystko - podkreśliła Karina Lipiarska-Pałka. Zawodniczka Grotu Zabierzów była zawiedziona początkiem rywalizacji w swoim wykonaniu. Chciałam się pokazać z jak najlepszej strony, ale podobno im bardziej się chce, tym bardziej nie wychodzi. Trzeba chyba zmienić taktykę myślenia i zobaczymy, co będzie dalej - dodała.

Rio: W sobotę dwanaście finałów. Nasi kolarze i Sylwia Bogacka w centrum uwagi

W sobotę w Rio de Janeiro sportowcy będą rywalizować o pierwszych 12 kompletów medali olimpijskich. Walkę o miejsce na podium zapowiadali kolarze, na czele z Rafałem Majką. Radość kibicom, jak cztery lata temu w Londynie, może w strzelectwie sprawić Sylwia Bogacka. Medale zostaną rozdane w... czytaj więcej

W rundzie rankingowej debiutująca w igrzyskach Polka rywalizowała obok Amerykanki Mackenzie Brown. Dość mocno czułam na stanowisku jej strzały. Ona jest dosyć dynamiczna, ma twardy łuk, mocno obciążony i strzały dawały się odczuć zawodniczkom, które przy niej stoją. Było czuć takie tąpnięcie po jej każdej próbie. Trzeba było zatem uważać, kiedy podchodzi się do własnych serii. Nie można było strzelać równo z nią - tłumaczy Polka.

Zawody łucznicze odbywają się w szczególnym miejscu. Tory zbudowano na Sambodromo, gdzie co roku odbywa się słynny karnawałowy pochód. Ze wzgórza na wszystkich spogląda figura Chrystusa Odkupiciela. Mam nadzieję, że ma mnie w swojej opiece. Same tory bardzo mi się podobają. Odnoszę nawet wrażenie, że nie ma do tarczy 70 metrów, ale jest trochę bliżej. Natomiast hałas uliczny mi nie przeszkadza i go nie odnotowuję, jak strzelam - dodała zawodniczka z Polski.

Kolejne rundy - już systemem pucharowym - zaplanowane są od poniedziałku i potrwają przez trzy dni. Na razie nie wiadomo, w którym dniu rywalizować będzie Polka.