Scenariusz - w przypadku dzieci - na ogół wygląda tak: opiekunki z przedszkola informują rodziców, że dziecko jest chore - ma katar, podwyższoną temperaturę i proszą o zabranie dziecka z placówki. Bardzo słusznie - chodzi o to, by inne dzieci się nie zaraziły. Przestraszeni rodzice najczęściej jeszcze tego samego dnia umawiają się do przychodni. Z powodu kolejek mają termin za dwa, trzy dni. Tymczasem dziecko często już następnego dnia czuje się lepiej.
Podobnie jest z dorosłymi. Nagle pojawia się katar, ból głowy i gardła. Złe samopoczucie mocno utrudnia codzienne funkcjonowanie, ale najczęściej nie jest to powód, by od razu umawiać wizytę do lekarza POZ.
Lekarze już teraz obawiają się, że tegoroczny jesienny sezon infekcji może być szczególnie trudny. Już teraz jest dużo więcej zakażeń koronawirusem niż było latem. Już teraz w poradniach POZ są kolejki do lekarzy, pacjentów z infekcjami grypowymi i innymi. Na wizytę do lekarza pacjenci nie mają praktycznie szans umówić się tego samego dnia. Muszą czekać 2, 3 dni. A to dopiero początek sezonu infekcyjnego. Kumulacja tych infekcji może być szczególnie trudna dla polskiego systemu opieki.
Tymczasem nadal wśród pacjentów zainteresowanie szczepieniem przeciwko grypie jest bardzo słabe, mimo że to choroba powodująca wiele poważnych powikłań np. zapalenie płuc, oskrzeli, opon mózgowych, mięśnia sercowego. Grypa powoduje zaostrzenie chorób przewlekłych - astmy, POCHP, niewydolności serca i krążenia. Jest równie niebezpieczna dla zdrowia, jak Covid-19. Warto więc na obie te choroby zaszczepić się i przeciwdziałać powikłaniom.