Bomba jądrowa zdetonowana przez Koreę Północną w 2017 roku miała moc odpowiadającą około 250 kilotonom trotylu, była więc mniej więcej 15 razy silniejsza, niż bomba, którą Amerykanie zrzucili na Hiroshimę. Takie są najnowsze wyniki szacunków, opublikowane na łamach czasopisma "Journal of Geophysical Research: Solid Earth" przez naukowców z University of California w Santa Cruz.

Tamta bomba była około 10 razy silniejsza, niż najmocniejsze z pięciu poprzednich ładunków, testowanych na poligonie w Punggye-ri przez władze w Pjongjangu.

Pjongjang prowadzi podziemne próby jądrowe od 2006 roku. Od 2006 do 2016 roku Korea Północna stopniowo podnosiła moc eksplozji swoich ładunków jądrowych, od 1 kilotony do około 20 kiloton trotylu. Pierwsze testy chyba nie do końca się udały, bo były niezwykle słabe. I nagle, w ciągu jednego roku doszli do 250 kiloton trotylu - mówi pierwszy autor pracy, prof. Thorne Lay, sejsmolog z UC Santa Cruz. To nieco przerażające, że tym razem bomba była tak duża - zwraca uwagę.

Zgodnie z danymi US Geological Survey test z 2017 roku wywołał trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,3. Wstrząsy zostały zarejestrowane przez sejsmometry na całym świecie i właśnie na podstawie tych wskazań szacowano moc eksplozji. Takie szacunki obarczone są jednak dużą niepewnością, związaną zarówno z brakiem informacji o rodzaju bomby, jak i koniecznością uwzględnienia wielu czynników geologicznych samego miejsca testu. 

Autorzy pracy wykonali szereg analiz dotyczących rozprzestrzeniania się dźwięku w różnych rodzajach skał. W zależności od rodzaju skały w miejscu testu, odgłos wybuchu będzie w dużej odległości rejestrowany z różną głośnością. Inaczej będzie w przypadku skały granitowej, inaczej w przypadku piaskowca - tłumaczy Lay. Przeprowadziliśmy szereg testów w różnych warunkach skalnych w naszym kraju. Wśród innych istotnych czynników są też głębokość wybuchu, kształt tunelu, historia tektoniczna całego rejonu, wreszcie temperatura i zawartość wody. Wszystko to wpływa na proces tłumienia fal dźwiękowych, które rozchodzą się potem jako fale sejsmiczne. 

Korea Północna jest krajem zamkniętym i zachodni naukowcy nie mają pełnej informacji o geologii miejsca testów. Cały ten rejon nie doznawał wcześniej wielu wstrząsów tektonicznych, które mogłyby ujawnić pewne dane na ten temat. Nieco dało się wywnioskować ze zdjęć satelitarnych, kluczowe znaczenie mają jednak odpowiednie modele i symulacje komputerowe. Takie właśnie symulacje przeprowadzono.

Pierwsze naukowe szacunki określały moc wybuchu na 30 do 300 kiloton trotylu. Agencje wywiadowcze Stanów Zjednoczonych określały tę moc na około 140 kiloton. Najnowsze obliczenia wskazują na moc od 148 do 328 kiloton, czyli idą w stronę górnej granicy wcześniejszych ocen. Zdaniem ekspertów najnowsze analizy dość precyzyjnie określają stosunek mocy poszczególnych wybuchów, gdyby udało się dokładnie określić moc jednego z nich, wszystko byłoby jasne. 

Te analizy wskazują na dość wyraźny postęp północnokoreańskiego programu jądrowego, od pierwszych, nie do końca udanych prób, do wybuchu o prawdziwie niszczycielskiej sile. Ocenia się, że eksplozja o mocy 250 kiloton mogła być dziełem klasycznej bomby, opartej na rozszczepieniu jąder uranu lub plutonu, albo bomby termojądrowej, wykorzystującej syntezę atomów wodoru do helu. Korea Północna sugerowała w 2017 roku, że właśnie taką bombą dysponuje.