- Mimo obowiązującego rozejmu między USA a Iranem doszło do wzajemnych ataków.
- Amerykanie uderzyli w cele wojskowe w Iranie w odpowiedzi na zestrzelenie drona, a Iran przeprowadził atak na bazę lotniczą.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
CENTCOM, czyli Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych, poinformowało w nocy z niedzieli na poniedziałek o "uderzeniach w samoobronie" na cele wojskowe w południowej części Iranu.
Amerykańska armia informuje w komunikacie, że była to reakcja na "agresywne działania" Iranu, w tym zestrzelenie amerykańskiego drona MQ-1 Predator nad wodami międzynarodowymi. W odpowiedzi amerykańskie myśliwce uderzyły w systemy obrony powietrznej, naziemny ośrodek kontroli i drony ofensywne. CENTCOM zaznacza, że "nadal będzie chronić aktywa i interesy USA".
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił natomiast w poniedziałek rano, że przeprowadził uderzenie na bazę lotniczą, wykorzystaną - według tej formacji - w amerykańskim ataku na Iran.
Wcześniej o "odpieraniu wrogiego ataku" z użyciem pocisków i dronów informowała armia Kuwejtu. Siły zbrojne tego kraju nie podały w komunikacie, kto jest odpowiedzialny za ostrzał.
Do wzajemnych ataków Stanów Zjednoczonych i Iranu doszło mimo obowiązującego od 8 kwietnia, ale już kilka razy przedłużanego, rozejmu.
W niedzielę irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi poinformował, że rozmowy pokojowe pomiędzy Teheranem a Waszyngtonem trwają.