Dyrekcja szkoły podstawowej w Billesund na Jutlandii wprowadziła nowe zasady: zakaz wstępu w krótkim topie, odsłaniającym brzuch oraz spódniczce mini. "Nie robimy tego, by prowokować. Robimy to, by pomóc naszej młodzieży" – mówi w rozmowie z duńską gazetą "Berlingske" dyrektor placówki Bjarne Kyneb.

Obecna moda, panująca wśród młodych ludzi, nie spodobała się dyrekcji szkoły podstawowej Firehøjeskolan w duńskim Billesund.

Chodzi o krótkie topy, które odsłaniają brzuch oraz o spódniczki mini. Z nowym rokiem szkolnym taki strój w tej podstawówce jest zakazany.

"Miejscem, gdzie możesz pokazać goły brzuch, jest park albo plaża" - napisano w komunikacie rozesłanym młodzieży.

Dyrektor szkoły tłumaczy, że taka decyzja została podjęta, by pomóc uczniom.

"Mamy odwagę być tymi dorosłymi, którzy stawiają granice, co jest dopuszczalne. Nie wszyscy się z nami zgadzają i my to akceptujemy. Nie robimy tego, żeby prowokować. Robimy to, by pomóc naszej młodzieży" - powiedział Bjarne Kyneb.

Organizacja zrzeszająca duńskich uczniów już skrytykowała decyzję władz szkoły. Jej przedstawiciele twierdzą, że dyrekcja szkoły powinna zapytać o zdanie uczniów zanim podjęła decyzję dotyczącą ich ubioru.

Oburzeni są także niektórzy rodzice, których córkom dyrekcja szkoły nakazuje zasłonić odkryte części ciała.

"Szkoła ma złe nastawienie. Mamy rok 2021" - stwierdził jeden z ojców.