W Minneapolis doszło w sobotę do strzelaniny - poinformował gubernator stanu Minnesota Tim Walz. Brali w niej udział agenci federalni. Postrzelony przez nich mężczyzna zmarł - przekazała telewizja CNN oraz agencja AP, powołując się na dokumentację medyczną. Amerykański Departament Bezpieczeństwa Krajowego oświadczył, że agent, który postrzelił mężczyznę, oddał strzały w obronie własnej i w obawie o życie swoje oraz innych funkcjonariuszy. Donald Trump odnosząc się do tych wydarzeń, powiedział, że "burmistrz i gubernator podżegają do powstania" - podała agencja Reutera.

Kolejna strzelanina w Minneapolis

"Właśnie rozmawiałem z Białym Domem po kolejnej strasznej strzelaninie z udziałem agentów federalnych, do której doszło dzisiaj rano. Minnesota ma dosyć. To jest obrzydliwe. Prezydent musi zakończyć tę operację. Wycofać tysiące agresywnych, niewyszkolonych funkcjonariuszy z Minnesoty. Natychmiast" - napisał gubernator Walz na platformie X. Przedstawiciel Białego Domu powiadomił, że prezydent Trump został poinformowany o strzelaninie.

Postrzelony przez funkcjonariuszy mężczyzna zmarł - przekazały amerykańskie media, w tym agencja AP. Początkowo informowano, że ofiara miała 51 lat, jednak później szef policji w Minneapolis przekazał, iż zdaniem służb ofiara to 37-letni obywatel USA i mieszkaniec miasta - podała agencja Reutera.

Na tle sobotniej tragedii burmistrz Minneapolis Jacob Frey wezwał prezydenta USA Donalda Trumpa do zakończenia misji agentów federalnych w tym mieście. Ilu jeszcze mieszkańców, ilu Amerykanów musi zginąć albo zostać rannych, by ta operacja się zakończyła? - zapytał Frey.

Głos po strzelaninie zabrał Donald Trump. Prezydent USA powiedział, że "burmistrz i gubernator podżegają do powstania" - podała agencja Reutera.

Departament Bezpieczeństwa Krajowego zabrał głos

"O godz. 9.05 czasu środkowego, gdy funkcjonariusze organów ścigania resortu bezpieczeństwa krajowego prowadzili operację w Minneapolis przeciwko nielegalnemu imigrantowi poszukiwanemu za napaść z użyciem przemocy, do funkcjonariuszy straży granicznej podeszła osoba z 9 mm pistoletem półautomatycznym" - przekazał Departament Bezpieczeństwa Krajowegona platformie X. W tym samym wpisie opublikowano zdjęcie tej broni.

Zaznaczono, że służby próbowały rozbroić podejrzaną osobę, lecz - według resortu - stawiał on opór i był agresywny.

"W obawie o bezpieczeństwo oraz życie swoje i innych funkcjonariuszy agent oddał strzały w obronie własnej. Ratownicy medyczni na miejscu zdarzenia natychmiast udzielili pomocy medycznej podejrzanemu, ale stwierdzono jego zgon na miejscu" - poinformowano we wpisie.

Jak przekazał departament, postrzelony mężczyzna miał posiadać dwa magazynki i nie mieć przy sobie dokumentu tożsamości. "Wygląda to na sytuację, w której ta osoba chciała wyrządzić jak największe szkody i zmasakrować organy ścigania" - stwierdzono.

Protesty i starcia z mundurowymi

Na miejscu zdarzenia gromadzi się coraz więcej protestujących. Dochodzi do starć z funkcjonariuszami, mundurowi użyli gazu łzawiącego. Przybyło ok. 200 osób, które we wpisie departamentu określono "awanturnikami". Zarzucono im także utrudnianie pracy służbom i atakowanie mundurowych.

"W celu zapewnienia bezpieczeństwa społeczeństwu i funkcjonariuszom zastosowano środki kontroli tłumu" - dodano we wpisie Departament Bezpieczeństwa Krajowego.

Na początku miesiąca w Minneapolis z rąk funkcjonariusza ICE (Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł) zginęła Renee Nicole Good. Śmierć kobiety przyczyniła się do wzrostu napięcia społecznego w mieście.

Artykuł aktualizowany.