Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas wystąpienia w Dniu Konstytucji Ukrainy ogłosił projekt ustawy o utworzeniu Ukraińskiego Panteonu Narodowego. Miejsce to ma upamiętniać najważniejszych bohaterów narodowych z różnych epok.
Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować — oświadczył przywódca i nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że koncepcja projektu powraca w momencie poważnego konfliktu z Polską na tle historycznym i dramatycznie popsutych relacji, które wypadałoby zacząć naprawiać, tonując emocje po obu stronach. Tymczasem słowa prezydenta wskazują na to, że Zełenski rusza z kolejną ofensywą.
„Wielka szkoda, że Zełenski to zrobił. Była szansa, że wyprowadzimy nasze relacje na prostą, a wygląda na to, że będzie jeszcze gorzej. Zależy nam, żeby dbać o polskie firmy, które chcą w Ukrainie prowadzić biznes, ale obecna polityka Kijowa tego nie ułatwia” — mówi Onetowi jeden z polskich ministrów, który nie ukrywa zaskoczenia kategorycznymi słowami ukraińskiego przywódcy.
Zełenski robi to celowo?
W polskim rządzie narasta przekonanie, że Zełenski celowo eskaluje spór z Polską, mimo pojednawczych deklaracji ze strony ukraińskich ministrów - podaje Onet.
Szczególne obawy budzi możliwość upamiętnienia w Panteonie postaci związanych z UPA, co w Polsce oczywiście przywołuje na myśl zbrodnie na Wołyniu.
Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski, jeżeli w Panteonie znajdzie się miejsce na przykład dla Stefana Bandery (przywódcy frakcji OUN-B, odpowiedzialnej za ludobójstwa na Wołyniu), Polska może zareagować symetrycznie. Mamy działania, które mogą stanowić odbicie lustrzane, natomiast to na pewno nie będzie służyło dobrym relacjom historycznym polsko-ukraińskim - mówił RMF FM wiceszef kancelarii premiera Jakub Stefaniak.
Polska ma pewne możliwości wywierania presji na Kijów, chociaż rządzący dotąd deklarowali niechęć do korzystania z najbardziej brutalnej opcji. Janusz Cieszyński z PiS nie ma jednak wątpliwości - jeśli Zełenski chce iść na zwarcie z Polską, należy mu przypomnieć, że „z taką kulturą na sztandarach Ukraina do Unii Europejskiej nie wejdzie”.