To był bolid - czyli wyjątkowo jasny meteor
Według informacji podanych przez Amerykańskie Towarzystwo Meteorytowe, setki osób zgłosiły obserwację jasnego bolidu. Jak potwierdziła NASA, średnica obiektu wynosiła około 1,8 metra, a jego prędkość dochodziła do 72 tysięcy km/h.
Astronom Carl Hergenrother wyjaśnia, że mieliśmy do czynienia z bolidem, czyli wyjątkowo jasnym meteorem. Takie zjawisko powstaje, gdy niewielka asteroida lub fragment kosmicznej materii wpada w ziemską atmosferę, gdzie ulega gwałtownemu spaleniu.
Meteoryt pojawił się na wysokości około 80 kilometrów nad jeziorem Erie, następnie przebył ponad 55 kilometrów przez górne warstwy atmosfery i rozpadł się nad miejscowością Valley City. Według szacunków NASA, podczas rozpadu uwolniona została energia równa około 250 tonom trotylu.
Sejsmograf zarejestrował falę uderzeniową
Potężny huk i drżenie ziemi odczuły dziesiątki tysięcy osób w północnym Ohio. Fala uderzeniowa wywołana przez rozpadnięcie się meteorytu została zarejestrowana przez sejsmograf w hrabstwie Lorain. Pracownicy Krajowej Służby Pogodowej w Cleveland relacjonowali, że nie tylko usłyszeli huk, ale poczuli także wyraźne wibracje konstrukcji budynku.
Na razie nie odnaleziono większych fragmentów meteorytu. Mogły spaść niewielkie odłamki, ale większość obiektu spłonęła w atmosferze - tłumaczy meteorolog Brian Mitchell.
Według dziennika "Washington Post", zjawisko było widoczne przez około 5,5 sekundy na rozległym obszarze - od Pensylwanii, Illinois i Michigan, po zachodnią część stanu Nowy Jork.