Cyfrowy nomad łączy pracę zdalną przez internet z ciągłym podróżowaniem po świecie. Wystarczy mu laptop i dobre Wi-Fi, by zarabiać z dowolnego miejsca na Ziemi. To np. informatycy czy graficy. Ten rodzaj pracy zyskał na popularności w czasie pandemii Covid-19.
Temat tego relatywnie nowego trybu pracy, pojawił się na marginesie dzisiejszego posiedzenia ministrów pracy państw Unii Europejskiej.
Polska uważa, że unijne kraje muszą najpierw zacząć stosować nowe przepisy o ubezpieczeniach społecznych, które wejdą w życie w tym roku (choć nasz kraj był im przeciwny, bo szkodzą firmom wysyłającym pracowników za granicę). Dopiero potem można zająć się nowymi obszarami.
Wyjątek można rozważyć tam, gdzie brakuje odpowiednich regulacji. Takim obszarem jest transgraniczna praca zdalna – powiedział wiceminister rodziny Sebastian Gajewski na spotkaniu ministrów.
Problem ze składkami
Obecnie obowiązuje zasada, że składki na ubezpieczenie społeczne odprowadza się w państwie, w którym wykonywana jest praca. W przypadku cyfrowych nomadów rodzi to jednak poważne problemy.
Osoba, która pracuje przez kilka tygodni z Hiszpanii, później z Włoch, następnie z Grecji, a czasem także spoza Unii, teoretycznie powinna za każdym razem zmieniać system ubezpieczeń społecznych. W praktyce cyfrowy nomad nadal opłaca składki w kraju, z którym jest związany zawodowo lub w którym prowadzi działalność.
W nowych regulacjach chodziłoby o to, by pracownik nie wypadł z systemu ubezpieczeń społecznych i mógł np. pozostać w jednym systemie mimo wykonywania pracy z różnych państw.
Na szybkie zmiany nie ma szans
Warszawa nie ma jednak złudzeń, że nowe regulacje szybko powstaną. Komisja Europejska nie pracuje nad projektem przepisów, a państwa członkowskie nie rozpoczęły formalnych negocjacji. Takie rozmowy odbywają się na razie jedynie nieformalnie – dowiedziała się dziennikarka RMF FM.
Przygotowanie regulacji w obszarze transgranicznej pracy zdalnej, w szczególności tam, gdzie mówimy o pracy tak zwanych cyfrowych nomadów, może być bardzo utrudnione – przyznał Sebastian Gajewski.
Choć w mediach społecznościowych praca z plaży czy kawiarni wydaje się powszechna, w rzeczywistości takich przypadków wciąż jest zbyt mało, by temat stał się jednym z priorytetów Unii Europejskiej. W dodatku trzeba by uzgodnić np. wspólną definicję cyfrowego nomada, określić, jak długo można pracować z innego państwa bez zmiany systemu ubezpieczeń, a także pogodzić interesy krajów, które inaczej patrzą na podział wpływów ze składek. Jak usłyszała dziennikarka RMF FM, sprawa będzie się więc ciągnąć latami.