Około 60-letni obywatel Szwajcarii, cierpiący na zaburzenia, jest sprawcą celowego podpalenia autobusu w miejscowości Kerzers. To najnowsze ustalenia śledczych na temat tragedii, w której życie straciło w sumie sześć osób, a kolejne zostały ranne. Sprawca jest jedną z ofiar – z relacji świadków wynika, że mężczyzna oblał się i podpalił w pojeździe, w którym byli pasażerowie. Być może jeszcze dziś śledczy ujawnią ich tożsamość.

  • Tragiczny pożar autobusu w Kerzers, Szwajcaria, pochłonął życie co najmniej 6 osób.
  • Sprawca, prawdopodobnie około 60-letni mężczyzna z Berno, celowo podpalił pojazd.
  • Wciąż nie wiadomo, dlaczego pasażerowie nie uciekli mimo otwartych drzwi autobusu.
  • Trwa identyfikacja ofiar - wiadomo, że są wśród nich nieletni.

Do tych dramatycznych wydarzeń doszło we wtorek ok. godziny 18:30 na głównej ulicy niewielkiego Kerzers na zachodzie Szwajcarii. Płomienie w błyskawicznym tempie ogarnęły pojazd, sięgając kilku metrów wysokości.

W wyniku tragedii życie straciło co najmniej sześć osób. Pięć kolejnych zostało rannych, z czego trzy są w stanie ciężkim.

Według pierwszych ustaleń ofiary pochodzą prawdopodobnie z roczników 1961 do 2009. Nie ma jeszcze pewnych informacji dotyczących ich obywatelstwa. Zostaną one podane do wiadomości dopiero po oficjalnej identyfikacji.

Podejrzenia padają na jednego sprawcę

Policja nie ma wątpliwości: wszystko wskazuje na to, że pożar był efektem celowego działania. Z najnowszych ustaleń wynika, że sprawca działał sam. Śledczy podkreślają, że nic nie wskazuje na atak terrorystyczny.

Kim był podejrzany? Według informacji przekazanych przez śledczych domniemany sprawca to osoba żyjąca na marginesie społeczeństwa, z zaburzeniami psychicznymi, posiadająca obywatelstwo szwajcarskie i zamieszkała w Bernie. Jak ustalono, wczoraj rodzina zgłosiła zaginięcie tego ok. 60-letniego mężczyzny.

Policja prowadzi dochodzenie: przesłuchano już pierwszych świadków, przeanalizowano nagrania z kamer monitoringu. Funkcjonariusze dokładnie przeszukują internet, szukając tropów, które pozwolą wyjaśnić motywy sprawcy.

Analizują też, dlaczego pasażerowie nie uciekli z płonącego autobusu. Potwierdzają, że gdy na miejscu pojawiły się służby ratunkowe, drzwi pojazdu były otwarte. Nie wiadomo natomiast, czy na skutek wybuchu, czy ktoś otworzył je przyciskiem.

Dramatyczne sceny w autobusie

Najbardziej wstrząsające są relacje świadków. Jeden z nich, cytowany przez portal "Blick", opowiada, że mężczyzna wszedł do autobusu, oblał się benzyną i podpalił.

Płomienie błyskawicznie zajęły cały pojazd. Policja rozpoczęła identyfikację ofiar. 

"Informacje o zmarłych prawdopodobnie zostaną podane do wiadomości w ciągu popołudnia. Najpierw rodzinom, potem opinii publicznej" - podkreślają władze. Policja kryminalna pobrała już próbki DNA, które mają pomóc w identyfikacji wszystkich ofiar przed planowaną sekcją zwłok.