Raport opublikowany przez firmę OpenAI, twórcę popularnego narzędzia sztucznej inteligencji, ujawnił szczegóły na temat skali i metod, jakie chińskie władze stosują wobec swoich przeciwników na całym świecie. Przypadkowa nieostrożność jednego z urzędników pozwoliła badaczom odkryć rozległą sieć operacji dezinformacyjnych i zastraszania, prowadzonych z wykorzystaniem zaawansowanych technologii.
- Chiński urzędnik używał ChataGPT jako służbowego dziennika, nieświadomie ujawniając szczegóły tajnych operacji.
- Zidentyfikowano setki operatorów i tysiące fałszywych kont wykorzystywanych do nękania dysydentów na całym świecie.
- Operatorzy podszywali się pod amerykańskich urzędników, preparowali nekrologi i zdjęcia nagrobków, by zastraszać przeciwników władz.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Przypadek chińskiego urzędnika, który potraktował ChatGPT jak służbowy dziennik, rzucił światło na kulisy szeroko zakrojonej operacji prowadzonej przez władze Chin. Z raportu wynika, że funkcjonariusz regularnie wykorzystywał narzędzie AI do sporządzania raportów z tzw. "cyfrowych operacji specjalnych". Pozwoliło to badaczom zidentyfikować całą siatkę operatorów oraz tysiące fałszywych kont, które służyły do prowadzenia działań wymierzonych w dysydentów i krytyków Komunistycznej Partii Chin na całym świecie.
Z analizy historii czatów wynika, że operatorzy z Chin stosowali różnorodne metody nękania. Podszywali się pod amerykańskich urzędników imigracyjnych, by zastraszać aktywistów i przeciwników reżimu. W niektórych przypadkach preparowali nawet nekrologi oraz zdjęcia nagrobków, mające sugerować śmierć osób krytykujących chińskie władze. Takie działania miały na celu wywołanie strachu i zniechęcenie do dalszej działalności opozycyjnej.
Raport ujawnił także szczegółowe plany kampanii dezinformacyjnej wymierzonej w premier Japonii, Sanae Takaichi. Chińskie służby planowały działania mające na celu podważenie wiarygodności i autorytetu japońskiej liderki na arenie międzynarodowej. To pokazuje, że operacje dezinformacyjne nie ograniczają się wyłącznie do działań przeciwko chińskim dysydentom, ale obejmują również wpływanie na politykę innych państw.
Chińskie służby korzystały nie tylko z zachodnich narzędzi, takich jak ChatGPT, ale również z lokalnych modeli sztucznej inteligencji, m.in. DeepSeek. Eksperci podkreślają, że ujawnione działania to nie tylko cyfrowy trolling, ale zorganizowane na skalę przemysłową represje wymierzone w krytyków Komunistycznej Partii Chin.


