Nibali był bezkonkurencyjny na prowadzącej cały czas pod górę (przewyższenie ponad 1000 metrów) trasie czasówki, którą najlepsi kolarze pokonywali w padającym deszczu. Drugiego Hiszpana Samuela Sancheza (Euskaltel) wyprzedził aż o 58 sekund. W klasyfikacji generalnej przewaga lidera nad najgroźniejszym konkurentem - Cadelem Evansem (BMC) - wzrosła do 4.02 min. Australijczyk uzyskał dopiero 25. czas, tracąc do zwycięzcy ponad dwie i pół minuty. To pierwszy etapowy triumf 28-letniego Włocha od startu w Neapolu.
Przemysław Niemiec (Lampre-Merida) uzyskał 12. rezultat i utrzymał piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Lepiej pojechał Majka, piąty na czwartkowym etapie, który dzięki temu awansował na szóstą pozycję po 18 etapach i odzyskał białą koszulkę najlepszego w klasyfikacji młodzieżowej.
Obaj mają szansę na historyczny sukces. Dotychczas najwyższym miejscem Polaka w Giro d'Italia było dziewiąte Zenona Jaskuły w 1991 roku, a nigdy jeszcze nie zdarzyło się, by w klasyfikacji końcowej wyścigu zaliczanego do kolarskiego wielkiego szlema (Giro, Tour de France, Vuelta a Espana) w czołowej dziesiątce znalazło się dwóch biało-czerwonych.
Do zakończenia wyścigu pozostały trzy etapy. Jutro kolarze mają pojechać z Ponte di Legno do Val Martello (138 km) i pokonać m.in. przełęcze Gavia (2618 m n.p.m.) i Stelvio (2758 m). Niewykluczone jednak, że ze względu na niekorzystne prognozy pogody, trasa może zostać skrócona. W sobotę czeka ich decydujący sprawdzian w górach na odcinku z Silandro do Tre Cime di Lavaredo (202 km), a w niedzielę etap z Riese Pio X do Brescii (199 km).
(MRod)