Dzisiejszej nocy spaliśmy godzinę dłużej dzięki przejściu z czasu letniego na zimowy. Zegarki powinny zostać cofnięte o godzinę. "Ta zmiana wpłynie na nasze organizmy" - ostrzega doktor Magdalena Łużniak-Piecha, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

W nocy zmieniliśmy czas na zimowy /Bartłomiej Zborowski /PAP

To trochę tak jak z jet lagiem, bo my mamy taki lekki jet lag po prostu. Więc mówi się, że mniej więcej tydzień jest potrzebny, żeby on minął - tłumaczy Magdalena Łużniak-Piecha.

Jet lag to tzw. zespół nagłej zmiany strefy czasowej - doświadczają go ludzie podróżujący samolotami. Jet lag może wiązać się z zaburzeniami snu, brakiem koncentracji, sennością i bólem głowy.

Eksperci ostrzegają, że zmiana czasu może być groźniejsza, niż tylko te dolegliwości. Najnowsze wyniki badań naukowców z Aarhus University Hospital potwierdzają, że jesienna zmiana wiele osób może wpędzić w depresję. Na łamach czasopisma "Epidemiology" pokazują, że w ich kraju taki efekt jest wyraźnie widoczny.

Zmiana czasu, odbywająca się dwa razy w roku, ma się przyczynić do efektywniejszego wykorzystania światła dziennego i oszczędności energii.

Dziś rozróżnienie na czas zimowy i letni stosuje się w około 70 krajach na całym świecie. Z informacji dostępnych na portalu WorldTimeZone.com wynika, że rozróżnienie na czas letni i zimowy obowiązuje we wszystkich krajach europejskich z wyjątkiem Islandii i Białorusi. W 2014 roku na stałe na czas zimowy przeszła też Rosja, dzięki czemu teraz Rosjanie nie muszą przestawiać już swoich zegarków.

(abs)