RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Wyciek danych medycznych Polaków. "Jesteśmy na końcowym etapie”

Opracowanie: Publikacja: Wtorek, 18 sierpnia (08:52)

Firma MyDr, której system elektronicznej dokumentacji medycznej dla placówek ochrony zdrowia padł ofiarą głośnego ataku hakerskiego, wydała nowe oświadczenie. "Jesteśmy obecnie na końcowym etapie ustalania zakresu incydentu, w tym tego, które dane oraz którzy klienci i pacjenci mogli zostać nim dotknięci" - poinformowała. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski informował w ubiegłym tygodniu, że wyciek jest gigantyczny i chodzi o dane medyczne prawie 19 mln Polaków.

Wyciek danych medycznych Polaków. "Jesteśmy na końcowym etapie”
Wyciek danych medycznych Polaków. "Jesteśmy na końcowym etapie” (fot. Smallroombigdream) /Shutterstock
  • MyDr wciąż ustala skalę cyberataku na system z dokumentacją medyczną.
  • Wyciek mógł dotyczyć danych niemal 19 mln Polaków.
  • Kiedy sprawdzimy, czy nasze dane znalazły się w rękach hakerów?
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

MyDr zapewnia w najnowszym komunikacie, że gdy tylko zakończy ustalenia ws. zakresu ataku, skontaktuje się bezpośrednio z klientami, których dotyczy incydent.

Przekażemy jasne informacje o tym, co ten incydent dla nich oznacza oraz jakie działania, jeśli w ogóle, powinni podjąć - zapowiada firma. 

MyDr obiecuje pomoc dla klientów (czyli placówek medycznych) dotkniętych atakiem. Chodzi m.in o wskazówki dot. zgłoszenia do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, wzory i materiały wspierające komunikację z pacjentami, których dotyczy incydent oraz instrukcje, co i w jakim terminie należy zrobić.

Zespoły ds. Bezpieczeństwa, Inżynierii i Infrastruktury, wspierane przez zewnętrznych ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa, pracują nieprzerwanie przez całą dobę. Wszystkie systemy MyDr są w pełni operacyjne i bezpieczne w użytkowaniu zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy. Nasi partnerzy ds. cyberbezpieczeństwa aktywnie monitorują dark web i nie stwierdzili aby jakiekolwiek dane MyDr były upublicznione. W pełni współpracujemy z organami, instytucjami rządowymi oraz organami ścigania - podkreślono w oświadczeniu. 

MyDr zapowiada również, że nie zamierza wchodzić w jakiekolwiek spekulacje dotyczące ataku i będzie przekazywać wyłącznie potwierdzone informacje. 

W ubiegłym tygodniu firma informowała, że dane objęte wyciekiem najprawdopodobniej „pochodzą z 2024 roku oraz lat wcześniejszych i mogą nie obejmować wszystkich klientów MyDr ani wszystkich ich pacjentów".

Wciąż nie możemy sprawdzić, czy nasze dane wyciekły

Mimo ubiegłotygodniowych zapowiedzi ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, dane dotyczące wycieku z MyDr wciąż nie trafiły do rządowego serwisu Bezpieczne Dane. To właśnie na tej stronie można sprawdzić, czy padliśmy ofiarą wycieku np. numerów PESEL czy innych informacji, które po wpadnięciu w niepowołane ręce mogą zostać wykorzystane na naszą szkodę. 

Dane z wycieku w firmie MyDr nie trafiły jeszcze do bazy serwisu. Zostaną udostępnione w serwisie niezwłocznie po ich przekazaniu przez podmioty dotknięte cyberatakiem. O fakcie zasilenia danymi poinformujemy w osobnym komunikacie - głosi komunikat na rządowej stronie. 

Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapewniał w ubiegłym tygodniu, że nic nie wskazuje na to, by wyciek był efektem działań obcych służb. Również premier Donald Tusk mówił o „czysto kryminalnej” motywacji sprawców. 

My już wiemy, gdzie był błąd w oprogramowaniu, jakie elementy dotyczące procesu i zarządzania tym systemem nie zagrały - zdradził w ubiegły czwartek szef resortu cyfryzacji. Nie ujawnił jednak bliższych szczegółów. Stwierdził tylko, że luki są uszczelnione. 

Sprawę wycieku bada również prokuratura

Sprawą wycieku danych medycznych Polaków zajmuje się również Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która nadzoruje dochodzenie prowadzone przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Jest ono prowadzone "w sprawie uzyskania przez nieustaloną osobę, nie później niż w dniu 6 sierpnia 2026 roku, bez uprawnienia, za pośrednictwem sieci Internet, dostępu do całości lub części systemu informatycznego administrowanego przez MyDR Sp. z o.o. oraz przechowywanych na serwerach wchodzących w skład infrastruktury teleinformatycznej ww. spółki informacji nieprzeznaczonych dla sprawcy obejmujących dane osobowe pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne będących klientami MyDR Sp. z o.o. – w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak treść notatek z wizyt lekarskich czy informacji o wystawionych receptach". 

Czyn objęty dochodzeniem zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 3 - informował w ubiegłym tygodniu rzecznik warszawskiej prokuratury Piotr Antoni Skiba.


Źródło: RMF FM/PAP
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: