Ponad 100 osób chodziło po przejściu dla pieszych. Co kilka minut protestujący przepuszczali kierowców, ale tworzyły się korki.
Hodowcy drobiu mówią, że ich praca jest nieopłacalna, bo ceny drobiu w skupie znacząco spadły. Ich zdaniem jest to spowodowane importem z krajów spoza Unii Europejskiej, m.in. z Ukrainy czy Brazylii. Hodowcy tłumaczą, że to importowane mięso jest tańsze, jest gorszej jakości i nie spełnia norm unijnych. Chcą, by konsumenci byli tego świadomi.
Ceny spadają dlatego że do Polski zaczął przyjeżdżać drób z krajów, które kompletnie nie spełniają warunków, które my musimy spełnić - ani weterynaryjnych, ani środowiskowych. W Polsce w żadnym wypadku nie wolno hodować brojlera w klatkach, a na Ukrainie wolno. Jesteśmy zalewani kurczakiem z Ukrainy - mówił reporterce RMF FM hodowca z Opolszczyzny.
Do Siewierza przyjechali hodowcy z różnych miejsc w Polsce. Mówili, że to protest spontaniczny.
Opracownie: