Prokuratura Rejonowa w Chrzanowie wszczęła śledztwo w sprawie porzuconych na jednym z libiąskich pól (woj. małopolskie), zamarzniętych odpadów mięsa, ważących niemal 300 kg. Wciąż nie wiadomo skąd pochodziły psujące się odpadki. Wyjaśnią to służby.

Jak poinformował rzecznik krakowskiej prokuratury Janusz Hnatko, wszczęte zostało śledztwo w sprawie porzuconych odpadków mięsa znalezionych na nieużytkach rolnych w okolicach Libiąża.

Powiatowy Inspektor Weterynarii w Chrzanowie zabezpieczył próbki odpadów i poddał je badaniom. Prokuratura przy wsparciu PIW zleciła Zakładowi Higieny Weterynaryjnej w Krakowie i Katowicach bada próbki pod kątem mikrobiologicznym, substancji przeciwbakteryjnych oraz antybiotyków - wyjaśnił Hnatko.

Przypomnijmy, że znalezione w czwartek odpady to głównie elementy porozbiorowe z mięsa wieprzowego, drobiowego, wołowego, oraz niewielka ilość produktów gotowych, takich jak szynka, kaszanki, kiełbasy. 

Jak wyjaśniła powiatowa lekarz weterynarii w Chrzanowie Monika Tokarczyk, odpady mogą pochodzić z różnych miejsc, nie znaleziono przy nich żadnych etykiet, które pozwoliłyby na ich identyfikację. Można przypuszczać, że pochodzą one albo ze sklepu, albo z jakiegoś zakładu przetwórstwa, jednak ciężko to w tym momencie ustalić - powiedziała Tokarczyk.

Informacje pierwszy podał portal Przełom.

Opracowanie: