​"Nie spodziewaliśmy się tak długich kolejek" - przyznają w rozmowie z RMF FM absolwenci szkół podstawowych gimnazjów starający się o miejsce w IX Liceum Ogólnokształcącym w Warszawie, którzy czekają na złożenie rekrutacyjnego wniosku. W tym Liceum do jednej klasy jest nawet ponad pół tysiąca kandydatów.

Przed południem nasz reporter spotkał ponad 30 osób w kolejce czekających na złożenie dokumentów w szkolnym sekretariacie. W tej długiej kolejce byli zarówno kandydaci do tej szkoły, jak i równie często ich rodzice. Byłem tu w piątek, kolejka była trzy razy mniejsza. Taka kolejka robi wrażenie, na szczęście idzie w miarę sprawnie, więc mam nadzieję, że nie spędzimy tutaj godziny, tylko kilkanaście minut - podkreślają w rozmowie z naszym dziennikarzem Michałem Drobrołowiczem.

W IX LO w Warszawie chce uczyć się 10 tysięcy osób. Dla ponad półtora tysiąca z nich to szkoła pierwszego wyboru. To oznacza że muszą osobiście złożyć wniosek w szkolnym sekretariacie.

To dla naszego sekretariatu podwójny rocznik to dwa razy więcej pracy - przyznaje dyrektor IX LO Joanna Kiełbasa. To jest problem z organizacją pracy. Sekretariat wszystkie inne sprawy odłożył na bok, jesteśmy skoncentrowani tylko na przyjmowaniu wniosków, jest nam przykro, że uczniowie i rodzice muszą czekać w tak długiej kolejce. Przyjmujemy wszystkie wnioski na bieżąco, dzisiaj zostało jeszcze 400 podań do rozpatrzenia, mam nadzieję że zdążymy z tym do 15.00 - dodaje. 

"Nieprzemyślana reforma"

Nieprzemyślana reforma i błędy Ministerstwa Edukacji - to powody chaosu w szkołach średnich. Tak problemy związane z podwójnym rocznikiem zgodnie oceniają Związek Nauczycielstwa Polskiego i największe polskie miasta.

Za rekrutację do szkół odpowiada samorząd - tak brzmi riposta resortu.

ZNP mówi o sygnałach od uczniów, rodziców, samorządów i nauczycieli. Szkoły będą przepełnione, uczniów czeka chaos, a nauczyciele będą się zmagać z dwoma programami nauczania.

To samorządy odpowiadają za rekrutację  - odbiera zarzuty rzecznik MEN i podkreśla, że rodzice mogą zwrócić się o pomoc do kuratoriów. 

Kłopoty z liczbą nauczycieli w Olsztynie

Problemy są również w szkołach zawodowych w Olsztynie. Tam jest także kłopot z nauczycielami, których nie ma wystarczająco. Dyrektorzy mówią, że mają wręcz drugie tyle chętnych do szkoły i żadna szkoła nie jest w stanie tego przyjąć w takiej skali. Problemem jest też z nauczycielami przedmiotów zawodowych. To są trzy różne grupy specjalistów, ale często zebrane w jednym człowieku. Nauczyciel przedmiotów zawodowych może spełniać trzy pensa, które są różne. Często są one łączone, ułamkowe i to oznacza, że nauczyciele realnie tracą od nowego roku na zarobkach. Różne pensa oznaczają różną liczbę godzin do zrealizowania, aby zarobić tyle samo. A ci nauczyciele kształcenia zawodowego są rozchwytywani, są grafikami, elektronikami i po lepsze zarobki łatwiej jest uciec w inne miejsce, niż się borykać z tym kłopotem - powiedział naszemu reporterowi Piotrowi Bułakowskiemu Marek Pleśniar, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kady Kierowniczej Oświaty.

Łódź otworzy tyle oddziałów, na ile pozwalają warunki

W Łodzi z kolei samorząd zobowiązał się do otworzenia tylu oddziałów, na ile pozwalają warunki lokalowe w budynkach, w których mieszczą się szkoły średnie. W Łodzi nie będzie dwuzmianowości czy zwielokrotnienia klas pierwszych w szkołach średnich - zapowiada wiceprezydent miasta Tomasz Trela w rozmowie z Agnieszką Wyderką.

Zaznacza, że nie ma możliwości, by tworzyć dodatkowe klasy pierwsze czy rozszerzać plan zajęć o popołudniowe zmiany, bo w placówkach odbywają się wtedy zajęcia dodatkowe lub kółka szkolne.

Teoretycznie w Łodzi może być taka sytuacja, że ktoś będzie musiał uczyć się w technikum, chociaż chciał kontynuować kształcenie w liceum ogólnokształcącym - przyznaje wiceprezydent Trela. Natomiast oferta i ilość naszych liceów jest tak duża, że jeżeli ktoś jest spozycjonowany tylko i wyłącznie na liceum, na pewno w liceum będzie się uczył. Pozostaje pytanie: czy to będzie to liceum z najwyższej półki, ze średniej czy z tej trochę słabszej? Wszystkie są dobre, ale mają na różnym poziomie zdawalność matur. Mogę zagwarantować jedno: jeżeli ktoś myśli o liceum i nie chce w żaden sposób myśleć o szkole zawodowej, na pewno w liceum będzie miejsce. To mamy wyliczone, sprawdzone, bo są takie szkoły, gdzie jeszcze jest przestrzeń, żeby otworzyć jeden, dodatkowy oddział i to też możemy zrobić - dodaje.

Udogodnieniem dla łódzkiej młodzieży ma być to, że w tym roku mają nieograniczony wybór szkół średnich. W poprzednich latach taki wybór, w czasie rekrutacji, był ograniczony do trzech szkół, według preferencji ucznia.

W Śląskiem bez większych problemów

W Katowicach urząd miasta podaje, że powinno wystarczyć miejsca dla wszystkich absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych. Z informacji magistratu wynika, że tylko w jednym katowickim liceum ze względów lokalowych nie można utworzyć podwójnej liczby klas. Według urzędu młodym ludziom nie grozi chodzenie do szkoły na zmiany. 

Problemów z przyjęciem dwóch roczników do szkół średnich nie przewidują też urzędnicy w Sosnowcu, Rudzie Śląskiej czy Chorzowie - informuje nasza reporterka Anna Kropaczek.

W Szczecinie zabraknie miejsc w internatach

W Szczecinie, według szacunków urzędników, w bursach i internatach zabraknie w tym roku około 200 miejsc dla młodzieży spoza miasta, która naukę chce kontynuować w prestiżowych szkołach.

Miasto rozbudowuje bazę łóżek, od września będzie ich o 80 więcej. W ubiegłym roku zabrakło około 100 miejsc. W tym roku problemu by już nie było, gdyby nie podwójny rocznik - mówi Marta Kufel z urzędu miasta w Szczecinie.

Miasto nie ma alternatywy i rodzicom zostaje poszukać stancji. Jedyne pocieszenie jest takie, że za rok, w wyniku rozbudowy internatów przybędzie aż ćwierć tysiąca łóżek. Niestety stanie się tak dopiero od roku szkolnego 2020/21.

W Lublinie będzie więcej klas, ale mniej miejsc

W Lublinie każdy z liceów ogólnokształcących utworzy średnio o 2-3 klasy więcej, niż w dotąd. Problem w tym, że ta większa liczba bezwzględna klas - będzie oznaczać  równocześnie mniej miejsc dla absolwentów poszczególnych typów szkół.

I LO w Lublinie utworzy 10 klas- po 5 dla gimnazjalistów i uczniów z podstawówki. Gdyby nie było kumulacji i poszli sami gimnazjaliści - mieliby do dyspozycji 8 klas dla siebie.

Szkoła nie jest z gumy -  nie ukrywa Stanisław Stoń, dyrektor liceum im. Staszica - jednego z najbardziej renomowanych w Lublinie i regionie.

W IV liceum na lubelskim czwartku oddziałów będzie o 3 więcej, niż rok temu.  W ubiegłym utworzonych zostało 6 klas pierwszych. Powstanie więc 9 oddziałów, ale 5 po podstawówce, a tylko 4 po gimnazjum. Czyli de facto gimnazjaliści będą mieli o 2 klasy mniej dla siebie, niż byłoby to rok temu.

W liczbach bezwzględnych wszystko się zgadza. Lubelski samorząd przygotował ponad 11 tysięcy miejsc i dla każdego wystarczy. Jest ogromny chaos. Nie wiem czym sobie absolwenci zasłużyli na taką sytuację - mówi Mariusz Banach, zastępca prezydenta Lublina do spraw oświaty. 

W Gdańsku przygotowano 10 tysięcy miejsc

Ponad 10 tysięcy miejsc w liceach, technikach i szkołach branżowych przygotowano dla tegorocznych absolwentów gimnazjów i ósmych klas podstawówek w Gdańsku. Miasto zmieniło też zasady rekrutacji, by ułatwić ją uczniom z tak zwanego podwójnego rocznika.

Miasto zapewnia, że w szkołach starczy miejsc dla wszystkich. Jesteśmy gotowi na przyjęcie uczniów spoza Gdańska - mówi Dariusz Wołodźko z gdańskiego magistratu. Miejsc jest ponad 10 tysięcy, a gdańskich absolwentów będzie około 7 300.

Niestety, w liceach od września będzie szacunkowo o 2,5 tysiąca uczniów więcej niż do tej pory - a to będzie oznaczać wydłużenie pracy szkół, a w niektórych przypadkach pracę na dwie pełne zmiany.

Miasto liczy też, że większe niż do tej pory będzie zainteresowanie szkołami zawodowymi - uczniowie, przy tej zwiększonej konkurencji, mogą natomiast wybrać 5, a nie jak wcześniej 3 potencjalne szkoły, do których chcieliby uczęszczać.