To dwaj robotnicy z furgonetki przewożącej gaz techniczny zginęli w piątek w eksplozji na warszawskim Bemowie - dowiedział się reporter RMF FM. Acetylen eksplodował, gdy jeden z trzech mężczyzn jadących pojazdem wysiadł z półciężarówki, podszedł do tylnych drzwi i zaczął je otwierać.

Jest śledztwo ws. wybuchu w Warszawie

Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola wszczęła śledztwo w sprawie wybuchu na Bemowie. Eksplodował tam samochód dostawczy, który przewoził cztery butle z gazem. Zginęły dwie osoby, a trzy zostały ranne. czytaj więcej

Moment wybuchu zarejestrowały kamery pobliskiego monitoringu - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Materiał wideo został już zabezpieczony przez śledczych. 

Przyczyny potężnej eksplozji są jeszcze wyjaśniane. Wiadomo natomiast, że pracownicy jednej z firm jechali na zlecenie na Bemowie. Mieli naprawiać uszkodzoną instalację ciepłowniczą w pobliżu miejsca wypadku. Jak wynika z zeznań świadków, samochód - zanim doszło do wybuchu - przez jakiś czas stał zaparkowany.

W eksplozji ciężko ranny został jeden z robotników i dwoje przechodniów - starsza kobieta i jej syn.

Przypomnijmy, że do tragicznego zdarzenia doszło w piątek przy ulicy Blatona. Eksplodowały butle, które były przewożone samochodem dostawczym. 

Siła eksplozji była tak duża, że wyrzuciła pojemniki nawet na kilkadziesiąt metrów.

Opracowanie: