Obecny i poprzedni rząd miały świadomość, że system ostrzegania przed katastrofami jest oparty głównie na syrenach i wymaga zmian. Dopiero po ostatnich burzach kierownictwo MSWiA zapowiedziało reformę - pisze w dzisiejszym wydaniu "Dziennik Gazeta Prawna".

Skutki nawałnicy w województwie łódzkim /Agnieszka Wyderka /RMF FM

Pomimo uruchomienia systemu informowania SMS oraz Regionalnych Systemów ostrzegania w dalszym ciągu głównym narzędziem do alarmowania są stacjonarne syreny alarmowe, za pomocą których możliwe jest ostrzeganie ok. 77,9 proc. ludności (...) a także zestawy głośnomówiące, dzwony, gongi itp. - ocenił szef obrony cywilnej w raporcie "Ocena przygotowań w zakresie ochrony ludności i obrony cywilnej w Polsce za 2016 r."

Raport tego rodzaju jest przez niego przedstawiany rokrocznie do 31 maja. A to oznacza - pisze dziennik - że minister spraw wewnętrznych, Mariusz Błaszczak co najmniej od tego czasu powinien mieć świadomość, że realne ostrzeganie w Polsce działa słabo.

Nawałnice nad Polską: Jest ofiara śmiertelna i ranni. Tysiące powalonych drzew, pozrywane dachy

Jest ofiara śmiertelna nawałnic, które przez kilkanaście godzin przetaczały się przez Polskę. W południe front burzowy był już poza naszymi granicami - a zostały po nim tysiące połamanych drzew, kilkadziesiąt zerwanych dachów i wciąż prawie 103 tysięcy gospodarstw bez prądu. Strażacy... czytaj więcej

Jak podkreśla "DGP", te same wnioski były zawarte w raporcie za 2015 r., co oznacza, że poprzednik Błaszczaka także niewiele zrobił dla rozbudowy Regionalnego Systemu Ostrzegania.

Obecne kierownictwo MSWiA dopiero po ostatnich nawałnicach zapowiedziało podjęcie prac. Jak informuje resort, te prace już ruszyły - pisze "DGP". Ulepszony system postrzegania ma powstać w ramach aktów wykonawczych do ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. Jaki będzie konkretnie, nie wiadomo - ocenia dziennik.

Od 2015 r. funkcjonuje bezpłatna aplikacja RSO. Problem w tym, że mało kto te ostrzeżenia otrzymuje. Średnia miesięczna liczba pobrań aplikacji mobilnej RSO wynosi kilkanaście tysięcy. Ogółem pobrano ją ok. 600 tys. razy. W 38-milionowym kraju to niewiele - zauważa "DGP".

Z raportu szefa obrony cywilnej wynika, że dofinansowanie podmiotów realizujących i wdrażających planowane zadania jest niedostateczne.

MSWiA zrzuca z siebie jednak wszelką odpowiedzialność. Zadania w zakresie ochrony ludności i obrony cywilnej w województwach określa wojewoda w zakresie środków otrzymanych od ministerstwa finansów - napisali przedstawiciele resortu w liście do gazety.

(adap)