Kontrola ma pomóc jednoznacznie określić, kto powinien zatrudnić ponad 30 salowych. Na razie nikt nie potrafi tego bowiem rozstrzygnąć - ani dyrektor szpitala, szefowie firm sprzątających, ani władze miasta. Nie ma z kim rozmawiać. Chcemy rozmawiać wyłącznie z osobą kompetentną, która może podjąć decyzje w tym względzie, co z nami dalej - mówią salowe.
Kobiety od nikogo nie dostały dotąd wypowiedzenia. Firma, która do tej pory sprzątała szpital zapewniała, że automatycznie i bez zmiany warunków salowe zostaną przejęte przez nowego pracodawcę. Tyle że ten z kolei na to się nie zgadza.
Inspekcja pracy chce sprawdzić kto ma rację. Osobno będzie to też ustalał sąd, bo i tam trafiły już dokumenty w tej sprawie.