- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
"To jest normalny gabinet". Motyka komentuje informacje o wiceministrze energii
Sprawę dziwnego zachowania wiceministra energii Mariana Zmarzłego nagłośnił portal BlaskOnline należący do Telewizji Republika. Relacjonował, że kilka dni temu miał on próbować wejść do swojego gabinetu w godzinach wieczornych. Miała mu towarzyszyć kobieta.
Ochroniarz miał nie rozpoznać wiceministra Zmarzłego, a dodatkowo usłyszeć bełkotliwą mowę i poczuć alkohol. Później miało dojść do awantury.
Pan minister Zmarzły się do tego odniósł. Był poza godzinami pracy. Próbował wejść do jednego z budynków, gdzie mamy wynajmowaną siedzibę po Ministerstwie Przemysłu. Na jednym z pięter ma swój gabinet, swój departament i pracę - tłumaczył w RMF FM minister energii Miłosz Motyka. Podkreślał, że jego zdaniem w tej sprawie pojawiło się wiele przekłamań.
Nie ma tam żadnego pokoju wypoczynkowego - to jest normalny gabinet ministra z zapleczem socjalnym, jakich mnóstwo - przekonywał polityk PSL-u. To jedno piętro po Ministerstwie Przemysłu. Resort energii ma nową siedzibę, jest w trakcie konsolidacji - dodał.
Motyka przyznał, że nie wie, dlaczego wiceminister Zmarzły chciał wejść wieczorem do swojego gabinetu. Będziemy odbierać wyjaśnienia od pana ministra - zapowiedział.
Chciałbym poznać pełen obraz, też po zapoznaniu się z monitoringiem - dodał gość RMF FM. Nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie, czy Zmarzły może się pożegnać ze stanowiskiem.
Oświadczenie wiceministra Zmarzłego
Wiceminister Marian Zmarzły opublikował krótkie oświadczenie w mediach społecznościowych. Zarzucił portalowi BlaskOnline rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji.
"W dniu 4 maja 2026 roku, opisanym w publikacji, przebywałem z wizytą w kopalni doświadczalnej Barbara w Mikołowie, wypełniając oficjalne obowiązki służbowe. Wieczór spędzałem z rodziną. Opisana w publikacji wymiana zdań z pracownikiem ochrony w mojej ocenie była zwykłym nieporozumieniem. Sytuacja miała miejsce w weekend, poza godzinami pracy, w czasie prywatnym i, co istotne, nie miała żadnego związku z wykonywaniem obowiązków służbowych" - zapewnił.