Jak zapewniali zarządcy dróg, już po mieście jeździły ciężarówki sypiące sól. Na pierwszy ogień poszły mosty i wiadukty, od rana solarki i piaskarki pracowały także na ulicach. Nie pomogło, miejscami jak na pl. Społecznym, na kierowców czekała lśniąca szklanka. Na poboczu w kierunku Mostu Pokoju stały poobijane samochody, których kierowców zaskoczył brak przyczepności.
Pogoda też nie działała na korzyść zmotoryzowanych. Przy ujemnej temperaturze padający drobny śnieg z deszczem natychmiast zamieniał się w lód. Co rozsądniejsi ściagali nogę z gazu. Efekt? Średnia prędkość poruszania się rano pomieście spadła do kilku kilometrów na godzinę.
Prognozy pogody niestety nie są optymistyczne, meteorolodzy ostrzegają, że przez najbliższych kilka dni bez drapania szyb się nie obejdzie. Chociaz Wrocław omijać będą duże opady śniegu, to temperatura cały czas spada i w okolicach nocy z czwartku na piątek termometry pokazać mogą nawet kilkanaście stopni na minusie.