Od wczoraj w Tatrach wypoczywają tysiące turystów. Ratownicy TOPR mają pełne ręce roboty. Mieliby jej z pewnością znacznie mniej, gdyby nie niefrasobliwość, czy wręcz głupota weekendowych turystów.

Wczoraj wieczorem TOPR otrzymał wezwanie od czwórki Turystów z Gniezna, którzy wybrali się na Kasprowy Wierch. W czasie wędrówki zabrakło im sił i dlatego zdecydowali się na wezwanie pomocy. Dokładnie opisali miejsce, w którym się znajdują: wyciąg na Kasprowy, las i szlak, jednak po dłuższych poszukiwaniach okazało się, że turyści są w zupełnie innym miejscu.

Byli na Nosalu – znacznie niżej położonym szczycie, kilkanaście minut drogi od centrum Zakopanego. Kompletna niewiedza, brak respektu przed górami. Jeśli idziemy w nieznany teren, wypada chociaż zasięgnąć jakiejkolwiek informacji. Jeśli już nie kupimy mapy, to chocia trzeba zwracać uwagę na oznaczenia szlaków mówi Łukasz Wiercioch z TOPR-u.

Kolejne zgłoszenie dotarło do ratowników rano. Pracownicy kolejki na Kasprowy Wierch usłyszeli wołanie o pomoc dobiegające spod jednej z podpór. Niefrasobliwy turysta spędził na śniegu całą noc.

Przed południem wyruszyła kolejna wyprawa ratunkowa, tym razem w rejon Kopy Kondradzkiej. Turyści zawiadomili, że słyszeli stamtąd wołanie o pomoc. Słyszeli wczoraj wieczorem, zawiadomili – dziś rano. Dlaczego tak długo czekali – na to pytanie nikt nie jest w stanie odpowiedzieć...

Foto: Archiwum RMF

14:20