Jak donosi dziennikarz RMF FM Mariusz Piekarski, warszawska giełda zaczęła środę spokojnie, tylko minimalnie na minusie. O 10:00, czyli godzinę po rozpoczęciu notowań, indeks największych spółek WIG20 tracił 0,4 procent, ale już indeks małych i średnich spółek był na lekkim plusie.
Co ciekawe, od wzrostów rozpoczęły dzień również wszystkie główne indeksy giełdowe w Europie. To znak, że inwestorzy albo założyli różowe okulary, albo mają nerwy ze stali, albo po prostu wkalkulowali już niewypłacalność Grecji w swoje decyzje.
Sytuację na światowych giełdach i rynku walut możecie śledzić na bieżąco w serwisie Interia Biznes.
Od północy Grecja jest formalnie bankrutem - wtedy bowiem minął termin spłaty wynoszącej 1,6 mld euro raty kredytu od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ateny pieniędzy nie przelały. Również o północy wygasł międzynarodowy program pomocowy dla Grecji.
Od 2010 roku Ateny otrzymały od UE i MFW w ramach dwóch programów pomocowych prawie 240 mld euro. Dzięki tym środkom kraj mógł spłacać swe zadłużenie, ale z powodu narzuconych przez wierzycieli reform wprowadzano liczne oszczędności i cięcia, których skutki dotkliwie odczuwali obywatele.
W piątek Grecja odrzuciła ostateczną propozycję porozumienia z międzynarodowymi kredytodawcami, które pozwoliłoby odblokować ostatnią ratę z programu pomocy w wysokości 7,2 mld euro. Premier Aleksis Cipras zapowiedział ponadto na 5 lipca referendum ws. warunków zagranicznego wsparcia dla jego kraju - sami obywatele mają wypowiedzieć się, czy chcą zgodzić się na dalsze zaciskanie pasa w zamian za międzynarodową pomoc.
Wraz z podjęciem decyzji o zarządzeniu referendum grecki rząd zwrócił się równocześnie o przedłużenie do czasu głosowania aktualnego programu pomocy, ale w sobotę eurogrupa odrzuciła tę prośbę. Również wczoraj, podczas wieczornej telekonferencji, ministrowie finansów strefy euro nie zgodzili się na przedłużenie programu pomocowego ani na redukcję greckiego długu.
(edbie)