Do sensacyjnego odkrycia doszło przypadkowo podczas pogłębiania basenu portowego przy ul. Piwnej we Włocławku. Z dna rzeki wydobyto miecz z IX-X wieku, który prawdopodobnie należał do wikinga.
Tam, gdzie pogłębiamy dno, nie trafialiśmy na podobne zjawiska. Wcześniej wychodziły kule z insurekcji kościuszkowskiej. Ostatnie były znalezione trzy miesiące temu - mówi Sławomir Mularski, który zauważył miecz podczas wywożenia urobku.
Dodaje, że znalezisko spowodowało szybsze bicie serca, a gdy dowiedział się, co to może być, w głowie zaczęła się rysować "postać Wikinga, władającego mieczem".
Miecz trafi do konserwacji na UMK w Toruniu. Naukowcy przekonują, że to niezwykłe znalezisko. Dotychczas w Polsce odnaleziono tylko trzynaście sztuk tego rodzaju broni.
"Typologicznie, na podstawie konstrukcji oprawy, można zaliczyć ten miecz do typu S, według typologii Petersena, które charakteryzują się prostym jelcem, który w sposób symetryczny rozszerza się ku końcowi, natomiast głowica tych mieczy posiadała najczęściej trójdzielną nakładkę głowicy i są właśnie datowane na okres pomiędzy 900 a 1000 rokiem" - informują konserwatorzy we wpisie na Facebooku. Dalej piszą, że badanie RTG wykazało, iż na głowni miecza widać wyraźnie inskrypcję: U[V]LFBERTH.
Mieczy Ulfberhta znaleziono do tej pory w Europie ok. 170, najpewniej 177 - mówi wojewódzki konserwator zabytków Sambor Gawiński. Podkreśla, że są to miecze na "niesłychanie wysokim poziomie technologicznym", trudnym do osiągnięcia nawet współcześnie.
W stali użytej przy produkcji takich mieczy była ściśle określona domieszka węgla. Ona dawała temu orężu odpowiednią moc, elastyczność, giętkość, trwałość - wyjaśnia.
Wikingowie się takimi mieczami posługiwali, ale ich nie produkowali. Ich produkcja odbywała się prawdopodobnie gdzieś na zachodzie Europy, możliwe, że w Nadrenii.
Były to przedmioty luksusowe, elitarne. (...) Jak dotąd, to stan z ubiegłego roku, na ziemiach polskich takich mieczy znaleziono trzynaście. Każdy z nich miał swoją zindywidualizowaną formę, na swój sposób był unikatowy. Liczymy, że po pracach konserwatorskich inkrustacja, zdobienie się nam ujawni - mówi kierownik Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu prof. dr hab. Wojciech Chudziak.
Jego zdaniem miecz ten był prawdopodobne orężem wojownika wikińskiego.
Jak znalazł się na dnie Wisły? W okolicach Włocławka krzyżowały się szlaki: wiślański i biegnący w kierunku Rusi Kijowskiej, a także szlaki lądowe łączące Kujawy, Mazowsze, Wielkopolskę.
"Prawdopodobnie w X wieku, czyli w okresie, na który datowany jest odkryty przedmiot, w miejscu tym funkcjonował silny ośrodek grodowy, związany z brodem na Wiśle, przez który przebiegał szlak handlowy z terenu Kujaw w kierunku ziemi dobrzyńskiej, chełmińskiej oraz dalej w kierunku Prus. Być może z racji położenia nad Wisłą, która musiała być w tamtym okresie ważnym szlakiem żeglugowym, funkcjonowała tam również przystań, łącząca miejsce to z wodami, a co za tym idzie, szlakami dalekosiężnymi Morza Batyckiego, również z tym w kierunku Skandynawii" - wyjaśniają konserwatorzy na Facebooku.