To miał być zwykły rodzinny wieczór z tradycyjnym ciastem na Święto Trzech Króli. Tymczasem w jednym z belgijskich domów w Gandawie doszło do odkrycia, które na zawsze zapisze się w historii tej rodziny. W cieście znalazł się... diament wart 500 euro!
Święto Trzech Króli to w Belgii dzień pełen rodzinnego ciepła i tradycyjnych smaków. Jednym z jego nieodłącznych elementów jest tzw. ciasto Trzech Króli - wypiek, w którym od wieków ukrywa się małą niespodziankę. Zazwyczaj jest to fasolka, a szczęśliwiec, który znajdzie ją w swoim kawałku, zostaje na jeden dzień "królem fasoli" i zakłada papierową koronę. Jednak tegoroczne święto dla jednej z rodzin z Gandawy okazało się wyjątkowo szczęśliwe - zamiast zwykłego symbolu, w cieście czekał na nich diament o wartości aż 500 euro!
Wszystko zaczęło się od zupełnie zwyczajnego rodzinnego spotkania 6 stycznia. 13-letnia Wolke wraz z mamami postanowiła uczcić Trzech Króli tradycyjnym ciastem, które kupiły w lokalnej piekarni. Podczas dzielenia się wypiekiem jedna z matek natknęła się na małe pudełeczko ukryte w cieście. Na początku myśleliśmy, że to żart, nie przejęliśmy się tym. Ciasto było pyszne - wspomina kobieta, cytowana przez "Het Laatste Nieuws".
Rodzina potraktowała znalezisko jako dowcip i odłożyła na szafkę, po czym o tym zapomniała.
Dopiero po dwóch tygodniach, oglądając program telewizyjny, rodzina z Gandawy zorientowała się, z czym tak naprawdę miała do czynienia. W mediach pojawiła się informacja o wyjątkowej akcji lokalnej piekarni, która we współpracy z jubilerem postanowiła ukryć w jednym z 500 ciast prawdziwy diament. Na ekranie rozpoznali pudełeczko, które wciąż leżało na ich szafce. Otworzyliśmy je i tak: diament faktycznie tam był. Niewiarygodne! - relacjonuje Eline.
Organizatorzy akcji, piekarnia i lokalny jubiler, odetchnęli z ulgą. Przez długi czas nie było bowiem wiadomo, czy diament został już znaleziony, czy może przypadkowo wyrzucony.
Jak informuje "Het Laatste Nieuws", diament pochodził od lokalnego jubilera, który wspólnie z piekarnią zainicjował tę nietypową akcję. Celem przedsięwzięcia było zwrócenie uwagi na tradycyjne rzemiosło i lokalnych przedsiębiorców. Znaleziony kamień to diament syntetyczny, wyprodukowany w laboratorium, jednak nie różni się on wyglądem od diamentów naturalnych i również składa się z czystego węgla. Rodzina otrzymała także certyfikat potwierdzający autentyczność znaleziska.
Rodzina z Gandawy nie ma wątpliwości, co zrobić z cennym znaleziskiem. Diament zostanie z nami. Chcemy przerobić go na biżuterię - piękną, rodzinną pamiątkę - deklaruje Eline, która podarowała klejnot swojej córce Wolke.


