"Teraz odkrywamy drugie oblicze premiera Mateusza Morawieckiego na nagraniach z Sowy i Przyjaciół" - mówi wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska o "taśmach Morawieckiego". Jak dodaje gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM "szef rządu jest niewiarygodny". "Gdyby nagrania dotyczyły byłego premiera Donalda Tuska, to co by się tutaj działo" - stwierdza wicemarszałek z ramienia PO.

Bardzo trudno jest usiąść politykom w jednej ławce i rozmawiać. Przychodzi czas, że własne ambicje politycy będą musieli odłożyć - mówi Małgorzata Kidawa-Błońska o propozycji PO dla Ryszarda Petru. Jak dodaje "przed wyborami samorządowymi budujemy szerokie porozumienie".

Ja bym własnej złotówki Patrykowi Jakiemu nie powierzyła do zarządzania, wolę zaufać Rafałowi Trzaskowskiemu, który nie był może samorządowcem, ale na pewno jego wizja Warszawy jest bliższa temu, jakie miasto bym chciała widzieć - powiedziała w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Małgorzata Kidawa-Błońska.

Jak podkreśliła, argumenty Patryka Jakiego o tym - że ma większe doświadczenie w pracy w ministerstwie czy samorządzie - nie mają znaczenia. Co ustawa (Jakiego - red.), to nieszczęście, to skomplikowana sytuacja międzynarodowa, więc to może nie czas, jaki się przepracowało w takiej czy innej instytucji, tylko jakie osiągnięcia jakie się miało w tych miejscach pracy (powinien się liczyć - red.)" - stwierdziła wicemarszałek Sejmu. 

Marcin Zaborski pytał również posłankę Platformy Obywatelskiej o przyszłość związków partnerskich w Polsce po ewentualnym powrocie jej ugrupowania do władzy. Powinny zostać uregulowane, bo nie może być tak, że osoby żyjące razem nie mają możliwości dziedziczenia, informacji o chorobie, decydowania o pochówku. To są podstawowe prawa każdego obywatela - zadeklarowała Kidawa-Błońska.

Małgorzata Kidawa-Błońska pytana o najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego "Kler" odpowiada "Smarzowski ma krzywe zwierciadło, w którym nas pokazuje. Jego filmy budzą emocje. Pokazuje nasze największe wady i strach - mówi.

Pytana o kim jeszcze reżyser mógłby zrobić film, wicemarszałek Sejmu z ramienia PO odpowiada "mógłby zrobić taki film o politykach, czy nauczycielach". 

Posłuchaj rozmowy Marcina Zaborskiego z Małgorzatą Kidawą - Błońską

Klasa polityczna na początek. "Rysiu nie chce siedzieć w ławce z Grzesiem". Zmartwiła się pani, czy odetchnęła z ulgą?

Rzeczywiście bardzo trudno czasem politykom usiąść do stołu i rozmawiać. Ambicje w polityce są rzeczą naturalną i trudno, żeby politycy nie byli ambitni. Ale wydaje mi się, że przychodzi teraz taki czas, że te własne ambicje będą musieli odłożyć...

No tak, Ryszard Petru jednak chyba na razie nie odkłada, bo odpowiada wam, że nie dołączy do Platformy Obywatelskiej. Podaje wam czarną polewkę. Gorzko smakuje?

Nawet nie zauważyłam. Poważnie mówię, rzeczywiście, powiedzmy sobie szczerze jest kampania samorządowa. Kampania samorządowa jest trochę inna niż ta do Parlamentu Europejskiego, czy do naszego Sejmu, więc budujemy bardzo szerokie porozumienie nie tylko partii politycznych, Nowoczesnej i stowarzyszenia pani Barbary Nowackiej, ale także innych komitetów lokalnych.

Tylko, że Ryszard Petru nie dość że nie chce dołączyć do tej koalicji, to jeszcze was przy okazji trochę kopie po kostkach, bo mówi, że ścigacie się z Prawem i Sprawiedliwością na populizm. Np. obiecujecie emerytom trzynastki i wycofujecie się z planów podnoszenia wieku emerytalnego.

Nasze decyzje są bardzo świadome. Wiemy w tej chwili, że Polacy nie chcą i nie zgodzą się na podniesienie wieku emerytalnego...

Wcześniej też nie chcieli...

Ale.. wtedy odważyliśmy się na to. Część Polaków przekonaliśmy, część nie...

I to był błąd, że się wtedy na to zdecydowaliście?

To była słuszna decyzja i gdyby były tamte czasy i byłabym w tamtym miejscu, podejrzewam, że taką samą decyzję bym podjęła. Teraz jesteśmy w innych czasach, jest inna sytuacja i wiemy...

Tak, teraz jesteście w opozycji i musicie kupić czymś wyborców.

Ale 60 lat dla kobiety, przejście na emeryturę, moim zdanie to jest zbyt wcześnie, ale kobieta powinna dokonać tego wyboru.

To samo mówiła wtedy ówczesna opozycja...

Natomiast państwo powinno stworzyć takie warunki, takie zachęty, żeby ludzie na emerytury nie odchodzili. I uważam, że mówienie, że mogą ludzie nie pracować, że mogą tak wcześnie przechodzić na emerytury i nic się nie stanie, jest nieprawdą. Stanie się. Wiemy, że ten problem trzeba rozwiązać, to jest trudny problem i musimy sobie z nim dać radę.

Tylko pytanie, której Platformie mam wierzyć? Tej, która całkiem niedawno przekonywała, że po obniżeniu wieku emerytalnego przez PIS, kolejny rząd będzie musiał podnieść jeszcze bardziej? Jeszcze szybciej? Czy tej, która dzisiaj mówi, że jeśli będzie rządzić, to nie podniesie wieku emerytalnego.

Sam pan wie, to już parę lat minęło, wiele rzeczy się zmieniło i na świecie i w naszym kraju...

Ale co takiego się zmieniło, że nie trzeba podnosić wieku emerytalnego?

Trzeba. Ludzie muszą dłużej pracować, ale musimy ich do tego przekonać, żeby sami chcieli dłużej pracować. Stworzyć im takie warunki. Nie utrzymamy, nie będziemy się mogli rozwijać, jeśli tak duże grupy społeczne, ludzi dobrze przygotowanych, wykwalifikowanych, z dużym doświadczeniem będziemy przesuwali na emerytury. Dla mnie zaskoczeniem jest to co zrobiło Prawo i Sprawiedliwość na wyższych uczelniach, kiedy kobiety, które są profesorami mają w wieku 60 lat przechodzić na emerytury. Najlepszy czas naukowy dla kobiety. 

A pani dzisiaj mówi, że trzeba stworzyć zachęty i ułatwienia. To wszystko już było, kiedy rządziła Platforma Obywatelska i zresztą mówił o tym Jacek Rostowski, minister finansów w waszym rządzie, kiedy tłumaczył, że próbowaliście to zrobić, próbowaliście zachęcać przy okazji reformy emerytur pomostowych 2010-2011, ale nie - okazało się, że i tak ludzie nie chcą dłużej pracować. Dlatego trzeba było podwyższyć wiek emerytalny. 

Jedni ludzie chcą dłużej pracować, jedni mniej. Na pewno powszechna świadomość wśród ludzi - szczególnie tego młodego pokolenia, bo o nich mówimy i to oni będą musieli dłużej pracować i mają tego świadomość - jest już zupełnie inna. Może źle przekonywaliśmy Polaków do naszej decyzji. Zapłaciliśmy za taką decyzję w wyborach, ale wiemy, że musimy ludzi zachęcić i przekonać, że praca jest konieczna i że wspólnie musimy brać odpowiedzialność za to wszystko, więc nie możemy się z tego wycofać, ale każdy musi sam podejmować decyzję.

Na razie liczycie na to, że wycofa się i z pracy zrezygnuje premier. Agnieszka Pomaska na przykład, pani poseł z Platformy, pisze na Twitterze tak: "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Czas się pakować, Panie Premierze". To po ujawnieniu nagrań Mateusza Morawieckiego przez Onet. Nagrania sprzed kilku lat w aferze taśmowej, zgromadzone przez prokuraturę. Dlaczego premier miałby się spakować?

Dla mnie pan premier jest wielkim zaskoczeniem, dlatego że przez ostatnie miesiące obserwujemy jego działalność, dopiero co miał problem, musiał przyznać się do tego, że nie mówił prawdy na wiecach wyborczych, w które się bardzo zaangażował. Teraz odkrywamy drugie oblicze pana premiera na nagraniach. 

Ale co takiego jest w tych nagraniach, że premier powinien odejść?

Jest innym człowiekiem. To znaczy - jest zupełnie innym człowiekiem i mówi zupełnie...

To jest oczywiste, że kiedy człowiek rozmawia w prywatnym gronie, nie mówi tak, jak formalnie, na wiecu wyborczym czy jak na posiedzeniu rządu.

Ja nie odnoszę się do języka, ja nie mówię o kwestii jakości polskiego języka czy słów, których premier używał. 

To co takiego tam powiedział, że powinien podać się do dymisji?

Ale jego stosunek czy do spraw uchodźców jest dla mnie zaskakujący, czy to, co mówi o pani Merkel...

Że chwali Angelę Merkel?

No właśnie.

I dlatego powinien przestać być polskim premierem?

Bo jest niewiarygodny. Nie wiem, kiedy pan premier był prawdziwy - wtedy, kiedy mówił, że chwali panią kanclerz, wtedy, kiedy mówił, że trzeba podejmować takie czy inne rozwiązania wtedy, kiedy mówił, że chce strzelać do uchodźców czy teraz - kiedy mówi zupełnie coś innego.

Wyjaśnijmy, wtedy nie był premierem PiS...

Ale był człowiekiem.

...tylko był współpracownikiem Platformy Obywatelskiej i rządu Platformy Obywatelskiej.

Ale czy sądzi pan, że w PO ludzie tak zmieniają poglądy? Nie.

Przypadek emerytur, o którym rozmawialiśmy przed chwilą, to jest ewidentna zmiana planów.

Przepraszam bardzo. Świat cały czas się rozwija. Nigdy nie jest tak, że jeżeli się jakieś decyzje podjęło, nie można ich zrobić lepiej, więc Platforma racjonalnie do tego podchodzi. Jesteśmy partią, która się rozwija i chcemy poprawić jakość życia Polaków. Nie upieramy się, że dziesięć lat mówiliśmy, że coś jest dobrym rozwiązaniem, a teraz na siłę chcemy to wprowadzać. Nie, bo myślimy racjonalnie, natomiast premier jest niewiarygodny. Gdyby takie taśmy, takie nagrania dotyczyły premiera Donalda Tuska, to zapewniam pana co by się tutaj działo, naprawdę, a to co powiedział pan Morawiecki - ja wiem, że to są prywatne rozmowy, nie powinniśmy o nich wiedzieć, ale one są i przez ostatnie lata bardzo mocno wpływają na politykę w naszym kraju, bardzo mocno - ta sprawa nie jest do końca niewyjaśniona, nie wiadomo gdzie są te taśmy, kto je wykorzystuje, za mało wiemy... 

Pani marszałek czy sędziowie, którzy orzekają na niekorzyść Platformy... 

Ale skończy o taśmach. To jest bardzo poważna sprawa, przecież to jest już tyle lat, a te taśmy ciągle żyją w naszym społeczeństwie, ciągle pokazuje się nowe oblicze. Nie wiemy kto i po co te taśmy przygotowywał. 

Czy sędziowie, którzy orzekają na niekorzyść PO teraz będą piętnowani przez PO? 

Dlaczego? 

No bo słyszała pani Grzegorza Schetynę, który po niekorzystnych wyrokach w sporze z premierem Morawiecki o słowa o drogach i mostach mówił tak: "Opinia publiczna musi zapamiętać te nazwiska i muszą je zapamiętać ci, co będą tworzyć Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego i będą wyciągać wnioski z takich zachowań". 

Sędziowie mają orzekać niezależnie. Mają nie bać się podejmowania decyzji, które nie podobają się politykom. 

A tutaj nie orzekali niezależnie? 

Dla mnie ważny jest wyrok tego sądu. 

Grzegorz Schetyna komentował wyroki właśnie w ten sposób "zapamiętajmy te nazwiska".

Zaskakująca była rzeczywiście decyzja, ze pan premier nie bierze udziału w kampanii wyborczej, bo przecież co dzień od rana do wieczora nic nie robi, tylko promuje kandydatów Prawa i Sprawiedliwości.

(ug+bs+mar+nico)