Deszcz, silny wiatr, kilka stopni na plusie, a do tego mocno wymagająca trasa - tak w największym skrócie wyglądał Górski Runmageddon rozegrany w Kocierzu, nieopodal Andrychowa.

Zmagania rozpoczęły się od formuły Rekrut na dystansie około 6 km z 30 przeszkodami. Trasa prowadziła po ścieżkach Beskidu Małego w okolicy Andrychowa.

Kto chciał mógł też wystartować w Dystansie Hardcore liczącym 21 km oraz koronnym dystansie maratonu, który ostatecznie wyniósł ponad 42 km.

Zimno, deszcz, oraz przeszkody sprawiły, że bieg w najdłuższej formule ukończyła tylko garstka zawodników. Wśród uczestników biegu znaleźli się również zawodnicy drużyn RMF4RT OCR.

Oddałem opaskę na Multi po 9. podejściu i zszedłem z trasy. Porażka? Nigdy! - mówi zawodnik RMF4RT OCR Rafał Słoniewski. Pierwsza część trasy była mocno biegowa, dość szybko znaleźliśmy się przy pierwszym punkcie regeneracyjnym na 16 km. Kolejne kilometry były już obfite w przeszkody, a podłoże było mocno błotniste, co zdecydowanie utrudniało ich pokonanie - dodaje. 

Kolejne zmagania za dwa tygodnie we Wrocławiu - wydarzeniu kończącym cykl biegów Runamgeddon w tym roku.

Opracowanie: