"Piękne wejście, piękna hala, piękna transmisja, piękny komentarz… tylko poziom boksu był tragiczny. Jak w zwolnionym tempie" - tak sobotnią walkę Tomasza Adamka z Przemysławem Saletą komentuje Dariusz Michalczewski. Były pięściarz surowo ocenia "Górala". "Tomek może jeszcze zarobić pieniądze jedynie jako mięso armatnie" - ocenia.

Przemysław Saleta i Tomasz Adamek w walce wieczoru podczas gali Polsat Boxing Night w łódzkiej Atlas Arenie /Grzegorz Michałowski /PAP

Adamek i Saleta skrzyżowali rękawice w walce wieczoru podczas gali Polsat Boxing Night w łódzkiej Atlas Arenie. "Góral" zwyciężył przez techniczny nokaut po tym, jak Saleta po piątej rundzie poddał walkę. Tłumaczył się kontuzją barku.

O występie Salety Dariusz Michalczewski wypowiada się bardzo oględnie. Przemek był na swoim normalnym, starym poziomie. Nie zmienia się od lat, boksuje zawsze tak samo. Tak samo boksował z Gołotą (...). Mały postęp jest, bardzo mały, chociaż Przemek jest już w sumie stary facet - mówi Michalczewski.

Znacznie surowiej "Tiger" ocenia Tomasza Adamka. Ogólnie jestem zawiedziony Tomkiem. On jeszcze później (pytał publiczność - red.), czy on ma zostać, że on będzie wygrywał, walczył... Z kim? Ja nie wiem z kim. Tomek może jeszcze zarobić pieniądze jedynie jako mięso armatnie. I to jest przykre, że on to musi robić - podkreśla Michalczewski.

Według niego, "błyszczeć na tle Przemka Salety to nie jest problem dla takiego zawodnika, wielkiego mistrza" jak Adamek. Gołota, Saleta byli dla niego jak skrojeni na miarę. A wyszedł taki Szpilka, który nie jest żadnym wirtuozem (...), i mu wpieprzył. Ale on ciągle mówi, że on jest świetny - zauważa "Tiger".

To, co mówił przed Kliczką... ja mu to uwierzyłem! Jest przekonujący w tym, co mówi. Tylko w ringu nie przekonuje - podsumowuje Michalczewski.



Na podstawie: Press Focus/x-news.

(edbie)