Po wakacjach często zostaje z nami nie tylko opalenizna, ale również przesuszona skóra, przebarwienia i pierwsze objawy fotostarzenia. Dlatego po powrocie z urlopu warto najpierw ocenić jej kondycję, a dopiero później planować terapię – tłumaczy dr hab. med. Aleksandra Szlachcic, specjalistka dermatolog i lekarz medycyny estetycznej
Opalenizna to nie jedyna pamiątka po lecie
Choć większość osób kojarzy wakacje przede wszystkim z piękną opalenizną, promieniowanie UV pozostawia po sobie znacznie więcej śladów. Skóra staje się przesuszona, traci elastyczność, a skutki fotouszkodzeń często ujawniają się dopiero po zakończeniu lata.
Fotostarzenie nie jest jedynie problemem estetycznym. To efekt stopniowych uszkodzeń wywoływanych przez promieniowanie UV, które z czasem prowadzą do utraty jędrności, elastyczności i pogorszenia jakości tkanek. Im częściej i intensywniej wystawiamy skórę na działanie słońca, tym bardziej zmiany te się kumulują.
Nie oznacza to jednak, że od razu po powrocie z urlopu należy zapisywać się na najbardziej zaawansowane zabiegi. Bardzo często pacjenci chcą od razu pozbyć się wszystkich problemów, które zauważyli na swojej skórze po lecie. Tymczasem po intensywnej ekspozycji na słońce wymaga ona przede wszystkim regeneracji. Dopiero później można zacząć planować kolejne etapy leczenia – wyjaśnia specjalistka z krakowskiego ośrodka Medistica.
Pierwszy krok? Odbudowa skóry
Największym błędem jest rozpoczynanie terapii od zabiegów, które powinny pojawić się dopiero na dalszym etapie. Jak wyjaśnia dr Aleksandra Szlachcic, po lecie skóra ma osłabioną barierę hydrolipidową, dlatego w pierwszej kolejności należy zadbać o jej odbudowę, odpowiednie nawilżenie i wyciszenie.
W tym okresie bardzo dobrze sprawdzają się profesjonalne zabiegi kosmetologiczne oraz odpowiednio dobrana pielęgnacja domowa. Ich celem jest przywrócenie prawidłowego funkcjonowania bariery hydrolipidowej, poprawa nawilżenia oraz przygotowanie skóry do kolejnych etapów terapii. Nie chodzi wcale o to, aby wykonać jak najwięcej zabiegów. Najważniejsza jest właściwa kolejność postępowania – podkreśla dermatolog i lekarz medycyny estetycznej.
Nie każde przebarwienie leczy się tak samo
Choć pacjenci często mówią po prostu o „przebarwieniach po lecie”, w rzeczywistości mogą mieć one różne przyczyny i wymagać zupełnie odmiennego leczenia. Zupełnie inaczej leczymy melasmę, czyli przebarwienia związane między innymi z gospodarką hormonalną, a inaczej plamy soczewicowate będące skutkiem wieloletniej ekspozycji na promieniowanie UV. Są też choćby przebarwienia pozapalne, które również wymagają innego postępowania – tłumaczy dr Aleksandra Szlachcic.
Dlatego przed rozpoczęciem terapii konieczna jest właściwa diagnostyka. Dopiero rozpoznanie rodzaju przebarwień pozwoli dobrać metodę, która będzie zarazem skuteczna i bezpieczna.