Przywódcy państw Grupy Wyszehradzkiej nie chcą w swoich krajach uchodźców. Zgłaszają natomiast chęć finansowania pomocy dla państw położonych w pobliżu regionów objętych wojną - donosi Krzysztof Berenda, wysłannik RMF FM na szczyt V4, który zakończył się właśnie w węgierskim Balatonfuered.

Uchodźca na granicy węgierskiej w Roszke /Maciej Pałahicki /Archiwum RMF FM

Prezydenci Polski, Węgier, Czech i Słowacji stwierdzili, że chcą finansować pomoc humanitarną i budowę tzw. hot spotów, czyli ośrodków dla uchodźców, zlokalizowanych bezpośrednio przy granicach z Syrią czy Irakiem.

To dlatego, że zdaniem przywódców Grupy Wyszehradzkiej, uchodźcy, którzy do nas docierają, nie są tymi, którzy naprawdę potrzebują pomocy.

70-90 procent uchodźców to zdrowi, młodzi, dobrze sytuowani mężczyźni z iPhone’ami, którzy zostawili swoje rodziny w ogarniętych wojną regionach - przekonywał czeski prezydent Miloš Zeman.

Według niego i pozostałych przywódców V4, właśnie w ten sposób Unia Europejska powinna patrzeć na problem uchodźców.

(edbie)