"Sąd Najwyższy odbiera wypowiedź prezydenta, w której zarzuca sędziom złamanie konstytucji, za próbę zastraszenia i nacisku" - tak rzecznik SN sędzia Michał Laskowski komentuje w rozmowie z reporterem RMF FM Patrykiem Michalskim emocjonalną i budzącą duże emocje wypowiedź Andrzeja Dudy. Prezydent zarzucił dzisiaj sędziom SN wprowadzanie w Polsce anarchii.

Sprawa dotyczy zmian w Sądzie Najwyższym, zablokowanych czasowo przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Po tym, jak Komisja Europejska złożyła na Polskę skargę dot. znowelizowanej ustawy o SN, unijny Trybunał zawiesił - do czasu wydania ostatecznego orzeczenia w tej sprawie - przepisy odsyłające w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego, którzy przekroczyli 65. rok życia. TSUE nakazał również przywrócenie do pracy sędziów przesuniętych już w stan spoczynku na mocy spornych przepisów i wstrzymanie mianowań na ich miejsca.

Decyzja ta zapadła 19 października i w konsekwencji odesłani w stan spoczynku sędziowie SN po 65. roku życia - wśród nich Pierwsza Prezes prof. Małgorzata Gersdorf - wrócili do orzekania.

Emocjonalne wystąpienie prezydenta. Zarzuty pod adresem grupy sędziów SN

Prezydent w mocnych słowach zarzuca grupie sędziów Sądu Najwyższego złamanie konstytucji. Andrzej Duda przy okazji wystąpienia na publicznym posiedzeniu sędziów Trybunału Konstytucyjnego odniósł się do powrotu tych sędziów do pracy po decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a przed... czytaj więcej

Wczoraj TSUE ostatecznie podtrzymał swoje październikowe postanowienie zabezpieczające - a wkrótce potem wiceszef kancelarii prezydenta Paweł Mucha poinformował, że Andrzej Duda podpisał - przeprowadzoną przez parlament w ekspresowym tempie - nowelizację ustawy o SN, cofającą zakwestionowane przez Komisję Europejską zmiany. Czytamy w niej m.in., że służbę sędziów SN, odesłanych wcześniej w stan spoczynku, uważa się za nieprzerwaną.

Dzisiaj prezydent, przemawiając podczas corocznego publicznego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wyjaśnił, że decyzję o podpisaniu noweli podjął "kierując się zapisami konstytucji" i że "podobnie jak Sejm i Senat" uznał, że "potrzebne jest wykonanie orzeczenia" TSUE.

Równocześnie jednak Andrzej Duda krytycznie odniósł się do sędziów Sądu Najwyższego, którzy po październikowej decyzji TSUE wrócili do orzekania.

Ogłosił m.in., że jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, w której "znaczące postacie polskiego wymiaru sprawiedliwości (...) w sposób otwarty naruszają obowiązujące przepisy prawne, naruszają przepisy konstytucyjne, lekceważą przepisy ustawowo obowiązujące, to mamy do czynienia z anarchią wywoływaną przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości".

Mamy sytuację, w której pewna grupa elity sędziowskiej uważa się za bezkarną i za taką, której polskie prawo nie obowiązuje, tylko dlatego, że im się nie podoba - stwierdził również prezydent.

Ta wypowiedź głowy państwa odbiła się szerokim echem. Politycy opozycji oceniali ją jako "próbę odreagowania człowieka, który musiał podpisać siedem nowelizacji ustaw o Sądzie Najwyższym, a teraz musiał wycofać się z własnych decyzji".

Coraz bardziej martwię się o stan psychiczny pana prezydenta, o jego zdrowie. Niestety nie zachowuje się jak prezydent Andrzej Duda, tylko jak ten Adrian z kabaretu - mówił Marek Sawicki z PSL.

Rzecznik SN, poproszony o komentarz przez reportera RMF FM Patryka Michalskiego, zapowiedział, że sędziowie Sądu Najwyższego ograniczą się w tej sprawie do wydania oświadczenia: podkreślą w nim, że prezydent nie ma racji i wprowadza opinię publiczną w błąd, bo działali zgodnie z prawem, na podstawie orzeczenia TSUE.

Nie możemy przejść obok tych słów obojętnie, bo trzeba pamiętać, że wypowiada je prezydent kraju - zaznaczył sędzia Michał Laskowski.

Będziemy nawoływać do jakiegoś rozsądku i otrzeźwienia - dodał.