Demonstracja inspirowana jest kanadyjskim protestem o takiej samej nazwie, który zorganizowano w Ottawie.
Jak informuje nowozelandzka gazeta, rano do stolicy z całego kraju ściągnęły setki aut, ciężarówek i motocykli. Manifestanci zebrali się w "konwoju wolności" przed nowozelandzkim parlamentem.
Agencja Reutera relacjonowała, że większość demonstrantów nie nosiła maseczek, a tłum stwierdził, że zamierza obozować przed rządowym budynkiem do czasu, aż nie zostaną zniesione covidowe restrykcje.
Szczepienia przeciw Covid-19 są obowiązkowe w Nowej Zelandii dla niektórych grup. Dotyczą one m.in. pracujących w służbie zdrowia, policji, sektorze edukacji czy obronie narodowej.
Tamtejsza policja przekazała, że dotychczas nie było żadnych aresztowań. Poproszono jedynie, by protestujący usunęli swoje samochody do godziny 17, by nie blokować dróg w godzinach szczytu.
Premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern nie spotkała się z protestującymi. Wyraziła swoją opinię na temat wydarzenia na konferencji prasowej. Myślę, że omylnym byłoby określać to, co widzimy na zewnątrz, jako reprezentację większości (obywateli). Większość Nowozelandczyków zrobiła wszystko, co mogła, by chronić siebie nawzajem - oceniła szefowa rządu.
Ardern tego samego dnia wygłosiła przemówienie w parlamencie dotyczące priorytetów rządu na ten rok.