Stres jest naturalną reakcja organizmu na najdrobniejsze zmiany i wyzwania. Nie jest ona jest niczym złym, jeżeli mobilizuje i nie przechodzi w stan przewlekły. Eustres jest więc czymś, co nam sprzyja. Inna sytuacja jest w przypadku dystresu – który nas obciąża, osłabia i może trwać dłużej.
Eustres powoduje, że wychodzimy obronną ręką z jakiejś sytuacji, że jesteśmy w stanie właśnie przeprowadzić jakiś cel i efekt tego jest dla nas zadowalający. Czyli można powiedzieć, że zrealizowaliśmy to, co chcieliśmy, tak jak chcieliśmy i efekt jest właśnie uspokojenia, wyciszenia, ukojenia. Nawet, jeżeli początkowo byliśmy nieco spięci i zmobilizowani. Reakcja jest raczej krótka, nieprzeciągła w czasie. Inaczej jest z dystresem - którego nie jesteśmy w stanie opanować. On nam może utrudnić jakieś działania, na przykład przygotowanie do wakacji – tłumaczy psychiatra, dr Karolina Grządziel.
Stres trwający zbyt długo – może wywoływać objawy, takie jak:
- bóle głowy,
- bóle brzucha,
- niepokój,
- rozdrażnienie.
Efekt? W wakacje zamiast odpoczywać i relaksować się – jesteśmy podirytowani, co utrudnia wypoczynek i udziela się pozostałym członkom rodziny.
Psychiatra zapewnia, że emocje są czymś naturalnym i mamy prawo nawet krzyknąć, jeżeli jest taka potrzeba – o ile jest to sytuacja przejściowa. Możemy czuć złość i rozczarowanie – jeżeli planowaliśmy bajkowe wakacje, a w efekcie nie spełniają one naszych oczekiwań. Czasami wydarzy się coś nieoczekiwanego, co zburzy nasz wewnętrzny spokój – a wtedy nietrudno o wybuch złości.
Woda nie jest tak ciepła. Sinice zagościły na naszej ulubionej plaży… No, może się zdarzyć wiele różnych rzeczy, które nas podirytują. I to jest naturalne. To, że jesteśmy przez chwilę źli, zdenerwowani, że się czegoś przestraszyliśmy, że dziecko marudzi – to też jest naturalne. Ważne jest też, jak to rozwiążemy, czy podejdziemy do tego z luzem, czy może zepnie nas to i zniszczy nam cały już dotychczasowy humor. To też jest trochę zależne od naszej osobowości i takich czynników wewnętrznych. Nie każda osoba tak samo odpoczywa – wyjaśnia specjalistka.
Czy do wakacyjnego stresu można przygotować się?
Przede wszystkim warto nie nastawiać się, że te wakacje będą wymarzone i wyśnione. Jeżeli tak się stanie, to wspaniale – ale lepiej nie mieć takich oczekiwań i zmniejszyć wewnętrzną presję, że tak właśnie ma być.
W zasadzie do wakacji można by się było przygotowywać cały rok - czyli pracować z tym, jacy jesteśmy na co dzień, czym się stresujemy, jakie mamy składniki osobowości. Trochę właśnie do tych wakacji się przygotowywać, ale też nie tak jak do egzaminu, tylko trochę to robić tak, że wakacje są naturalnym etapem kolei rzeczy. Tak, jak przychodzi pora roku. Przed wakacjami też możemy zredukować już trochę pracę przed wyjazdem, żeby się tak nie dociążać na ostatnią chwilę, że weźmiemy jeszcze więcej zadań – zaznacza doktor Karolina Grządziel.
Warto też zindywidualizować potrzeby związane z wypoczynkiem. Nie musimy planować dalekich plaż – jeżeli stresuje nas podróż w odległe kierunki, to możemy zaplanować urlop bliżej.
Kolejnym sposobem na mniejszy stres – jest wprowadzanie się w wakacyjny nastrój jeszcze przed urlopem. Nie da się w biegu wejść w stan relaksu.
Jeżeli działamy na pełnej tak zwanej petardzie i później wstępujemy do takiej oazy spokoju i mamy być spokojni, ale nie wiadomo czemu nasz cały organizm chodzi, telepie nami na tym leżaku w ulubionym kurorcie. Nie jesteśmy w stanie się oderwać. Myślimy, czy wszystkie maile wysłaliśmy i tak dalej – podkreśla psychiatra.
W efekcie nie odpoczywamy na początku wakacji, a na końcu już myślimy o pracy. Czasu na odpoczynek pozostaje nam niewiele.
Odpoczynku nie ułatwia nam także telefon – a trudno nagle odstawić go na cały okres urlopu. Uchronić organizm przed szokiem możemy – starając się ograniczać elektronikę.
Możemy zacząć od wyciszenia urządzenia, albo pozostawienia go w pokoju – gdy idziemy na obiad. Jeżeli chcemy skontaktować się z kimś bliskim, kto został albo z osobą, która dogląda nam mieszkania czy domu – to warto ustalić konkretną godzinę kontaktu i wytłumaczyć sobie, że w innych porach dnia nie dzwonimy, tylko odpoczywamy.
