Glechoma płoży się pod drzewami, krzewami, w niskiej trawie, czasem wypuszczając w górę pojedynczy, kwitnący na fioletowo pęd. Wiosną liście bluszczyka kurdybanka również są przebarwione na fioletowo, dopiero później ich kolor staje się, na resztę roku, zielony.
Warto zbierać właśnie te wczesne, wybarwione liście i kwitnące pędy, gdyż ziele ma wówczas najwięcej substancji aktywnych, inaczej mówiąc ma najmocniejsze działanie. Suszymy je w przewiewnym miejscu, w temperaturze do 40 stopni.
Możemy go pić w naparach, bądź odwarach, a także przyrządzać syropy i ziołowe wina. Podobno w tej formie szczególnie upodobał sobie go nasz król Jan III Sobieski, który na bitwę pod Wiedniem zabrał za sobą całkiem spory zapas wina bluszczykowego.
Napary z bluszczyku działają na poprawę trawienia, poprzez zwiększenie wydzielania soku żołądkowego, poprawiają przepływy żółci, regenerują błony śluzowe przewodu pokarmowego, chronią wątrobę poprzez wiązanie toksyn.
Zioło doskonale sprawdza się również w stosowaniu zewnętrznym, do płukania jamy ustnej i gardła, do przemywania trudno gojących się ran, odleżyn i ropni. Można go również używać przy alergiach skórnych, do przemywania skóry u małych dzieci.
- Świeże liście kurdybanka razem z kwiatami
- Sól kłodawska szara
Ucieramy w moździerzu ziele, dodając soli. Proporcje możemy dobrać indywidualnie. Po roztarciu sól warto wysuszyć i później odsiać większe kawałki gałązek.
- Kostka zwykłego tofu
- Sól kala namak (sól czarna)
- Olej słonecznikowy lub z lnianki -1 łyżka
- Garść bluszczyka kurdybanka
- Garść liści mniszka
- Garść młodych liści pokrzyw
Zioła dokładnie posiekać, dodać rozdrobnione tofu, sól czarną i olej. Ugnieść widelcem. Podawać z dobrym żytnim lub orkiszowym chlebem.