Mikrourazy i mikroprzeciążenia towarzyszą treningom. Trzeba też pamiętać, że sport to zawsze ryzyko, ale gdy jest ekstremalny – może dojść do nagłego, najczęściej dużego urazu. Może to przytrafić się każdemu, nawet osobie doświadczonej – która trenuje przez wiele lat. W razie wypadku wszyscy cierpimy podobni.
Jako ludzie mamy pewne wzory uszkodzeń w podobnych mechanizmach i podobnie wyglądające w badaniach obrazowych, czy to w badaniu oczywiście klinicznym, ortopedycznym. Tutaj zwróciłbym bardziej uwagę na inny fakt - a mianowicie, że wyczynowi sportowcy na ogół są znacznie lepiej przygotowani fizycznie do uprawiania sportu, tkanki są bardziej zaadoptowane, w związku z tym szybciej przechodzą rekonwalescencję, operacje mają lepszy wynik, rehabilitacja łatwiej przebiega – mówi dr Jan Paradowski chirurg-ortopeda.
Przyznaje, że choć po wypadku i gdy nabywamy kontuzję, to nie ma znaczenia czy jesteśmy amatorami czy sportowcami, bo urazy są takie same – to w czasie rekonwalescencji wygrywają osoby trenujące regularnie.
Natomiast amatorom często, często brakuje tej tego codziennego używania tkanki, tego codziennego treningu, tej siły mięśniowej, przebudowania kolagenu w ścięgnach, więzadłach i powięziach – wyjaśnia specjalista.
Dramatyczny przebieg urazu
Niektóre kontuzje wyglądają naprawdę bardzo poważnie i przebiegają dramatycznie.
Może to trywialnie zabrzmi, ale to są ostre naciągnięcia łydki podczas skoków, sprintów czy podczas lądowań. Te naciągnięcia mięśnia brzuchatego łydki, zwłaszcza głowy przyśrodkowej mięśnia brzuchatego łydki - naprawdę przebiegają z dużym obrzękiem, gigantycznym bólem – opisuje dr Jan Paradowski.
Specjalista podkreśla, że rehabilitacja bywa bardzo bolesna i trwa do sześciu tygodni – a zwłaszcza cztery pierwsze kojarzą się pacjentom z ogromnym cierpieniem – szczególnie podczas masażu drenującego obrzęki i krwiaki.
Natomiast rzeczywiście dobrze prowadzona rehabilitacja daje w większości przypadków pełne ozdrowienie, więc mamy do czynienia z wielkim dramatem na początku, często mylonym nawet z zerwaniem ścięgna Achillesa - a ostateczny wynik jest bardzo dobry – zaznacza specjalista.
Zdarzają się też sytuacje odwrotne – przykładowo uraz kolana może wyglądać na początku niepozornie.
Zerwanie więzadła krzyżowego przedniego - często przebiega praktycznie bez krwiaka w kolanie, albo ten krwiak jest nieduży, trochę pobolewa, jednak da się chodzić przez parę dni. Kolano może trochę mniej się zgina, a może nie w pełni się prostuje, ale po tygodniu do dwóch - pacjenci przychodzą do gabinetu i mówią, że w sumie chodzi to się normalnie, ale chcieli to skontrolować. Nie dowierzają nam po badaniu ortopedycznym i rezonansie magnetycznym, że kolano jest jednak niestabilne i że jest zerwane więzadło krzyżowe przednie - które często współistnieje z uszkodzeniem czy to łąkotki, czy więzadła pobocznego, zwłaszcza pobocznego przyśrodkowego – ostrzega ortopeda.
W związku z tym coś, co na pozór wygląda na niezbyt groźnie - kończy się ogromnymi problemami:
- operacją
- długotrwałą rehabilitacją właśnie,
- treningiem motorycznym, medycznym – który ma przywrócić pełną sprawność.
Jednak wiedza o konsekwencjach też nie zawsze chroni przed problemami.
Nasz kolega ortopeda, podczas jednego ze zjazdów na rowerze i to naprawdę nie żadnego ekstremalnego, niezbyt szybkiego - doznał ciężkiego złamania kości podudzia, wymagającego kilku operacji. Także można sobie pomyśleć, że pojadę sobie na rower - bo jest piękna pogoda, sobota i pozjeżdżam sobie troszkę. Trzeba jednak pamiętać, że niebezpieczeństwo jest zawsze – podkreśla dr Paradowski.
Specjalista zaznaczył, że nie stara się zniechęcić do sportów – nawet ekstremalnych. Zaleca jednak ostrożność, przygotowanie i podkreślił, że warto wyposażyć się też w wiedzę o zagrożeniach.
