RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Jakie organy są nam niepotrzebne?

Autor: Publikacja: Czwartek, 1 października (11:50)

Wyrostek robaczkowy czy kość ogonowa – wielu z nas uważa je za zbędny balast, pamiątkę po dalekich przodkach. „Nam się przez wiele lat zawsze wydawało, że są takie organy. Ale z czasem się okazuje, że nie do końca, bo na przykład wyrostek robaczkowy (…) wszystkim się wydaje, że to jest narząd niepotrzebny, ale okazuje się, że to jest tam skupisko komórek immunologicznych, które odpowiada m.in. za naszą odporność” – tłumaczył w podcaście Radia RMF24 „Wykład Otwarty” kardiochirurg i transplantolog profesor Mariusz Kuśmierczyk. Ludzkie ciało kryje więcej takich niespodzianek. Narządy potrafią się odbudować, a po śmierci człowieka mogą dać innym szansę na życie.

Chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google
Jakie organy są nam niepotrzebne?
zdj. ilustracyjne /Shutterstock
  • Wyrostek robaczkowy i żyła odpiszczelowa, choć często uważane za zbędne, pełnią ważne funkcje w organizmie – wyrostek wspiera odporność, a żyła jest wykorzystywana w operacjach pomostów aortalno-wieńcowych (bypassach).
  • Wątroba ma wyjątkową zdolność do regeneracji, co potwierdza przypadek pacjentki, której usunięto niemal całą wątrobę, a pozostały fragment sam się odbudował; zdrowy tryb życia również wspomaga jej regenerację.
  • Przeszczepy narządów ratują życie wielu osób – od jednego dawcy można pobrać kilka narządów, a serce wymaga szybkiego transportu i specjalistycznych urządzeń, które mogą nawet przywrócić do życia zatrzymane serce; decyzje o dawstwie są trudne, zwłaszcza dla rodzin zmarłych dzieci, ale świadomość ratowania innych pomaga im w żałobie.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24
Jakie organy są nam niepotrzebne?
Czas: 42:06

Zbędne tylko z pozoru

Dobrym przykładem jest żyła odpiszczelowa, która biegnie wzdłuż nogi. To na niej najczęściej pojawiają się żylaki, a organizm całkiem dobrze radzi sobie bez niej. Dla kardiochirurgów jest jednak bezcenna. Ale okazuje się, że oprócz tego, że na tej żyle robią się żylaki, ta żyła ratuje nam życie. (…) Ponieważ tej żyły używamy do wykonywania pomostów aortalno-wieńcowych, czyli tak zwanych potocznie bypassów – wyjaśnia prof. Mariusz Kuśmierczyk, kardiochirurg i transplantolog z Kliniki Kardiochirurgii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 

Czy w takim razie mamy w sobie coś, bez czego naprawdę moglibyśmy się obejść? Profesor wskazuje kość ogonową. Kość ogonowa, która nam też pozostała po naszym procesie ewolucji (…), ona nam jest niepotrzebna. Czasami tylko nas boli, jak spadniemy z krzesła. Podobnie jest z uchyłkiem Meckela, czyli niewielkim uwypukleniem jelita, które ma około dwóch procent ludzi. Ten drobiazg potrafi jednak być groźny, bo tak jak wyrostek może ulec zapaleniu i wymagać operacji.

Ciało, które samo się naprawia

Prawdziwą mistrzynią odbudowy jest wątroba. Profesor opowiada o pacjentce, która w wypadku samochodowym straciła niemal cały ten narząd. Chirurdzy z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego usunęli kiedyś zmiażdżoną wątrobę, ale zachowali jej niewielki fragment. Zostawili mały fragment, doszczepili jej wątrobę od zmarłego dawcy po to, żeby funkcjonowała przez pewien okres i chyba po miesiącu wyszczepili tą przeszczepioną wątrobę z tego powodu, że ta poprzednia jej się zregenerowała. Zregenerowała, czyli urosła – opisywał gość podcastu „Wykład Otwarty” w Radiu RMF24.

Wątrobie możemy też pomóc sami, i to bez udziału chirurga. Wystarczy przestać, że tak powiem, tłusto jeść, przestać pić alkohol, zacząć prowadzić zdrowy tryb życia. I te narządy nam się regenerują, między innymi wątroba – dodaje. 

Jeden dawca, kilka uratowanych żyć

Gdy narząd nie odbuduje się sam, ratunkiem bywa przeszczep. Od jednego zmarłego dawcy można pobrać kilka narządów – nerki, wątrobę, serce czy płuca – i, jak podkreśla profesor, uratować nawet osiem osób. Najmniej czasu daje lekarzom serce. Od momentu wycięcia serca do momentu wszczepienia czas nie może przekroczyć czterech godzin. Dlatego serce do przeszczepu przewozi się karetką na sygnale, śmigłowcem, a nawet samolotem. 

Pomocą są specjalne urządzenia, w których pobrane serce bije poza ciałem człowieka. Potrafią one przywrócić do pracy nawet serce, które już się zatrzymało. Serce przestaje bić, czyli serce umiera, ale komórki mięśnia sercowego mają swój czas umierania. Serce przestaje bić, umiera i mamy wówczas pół godziny do czterdziestu minut, żeby otworzyć takiemu człowiekowi klatkę piersiową, pobrać to martwe serce, wszczepić w tą maszynę i w tej maszynie to serce zaczyna bić – wyjaśnia prof. Kuśmierczyk. 

Za każdym przeszczepem stoi jednak czyjaś tragedia i decyzja bliskich. Najtrudniejsza jest rozmowa z rodzicami, którzy stracili dziecko. Profesor, który przeszczepia serca także najmłodszym pacjentom, zauważa, że często to sami rodzice proszą o oddanie narządów. Bo jednak świadomość, że te narządy ich dziecka będą pracowały w innych dzieciach i uratują życie innych dzieci, pozwala lżej znieść śmierć dziecka – mówi gość podcastu Radia RMF24.


Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: