- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Według informacji uzyskanych przez dziennikarzy lista została skrupulatnie podzielona na trzy kategorie, w zależności od strategicznego znaczenia poszczególnych obiektów.
Najwyższy priorytet, oznaczony jako "Poziom 1", obejmuje krytyczne zakłady produkcyjne, których zniszczenie mogłoby doprowadzić do całkowitego paraliżu izraelskiego systemu energetycznego. Wśród wymienionych celów znalazła się m.in. elektrownia Orot Rabin - jeden z filarów krajowej energetyki.
Kolejna kategoria, "Poziom 2", to główne miejskie i przemysłowe centra energetyczne, zlokalizowane przede wszystkim w centralnym Izraelu, obsługujące największe skupiska ludności i kluczowe gałęzie przemysłu.
Ostatnia grupa, "Poziom 3", obejmuje lokalną infrastrukturę - regionalne podstacje oraz mniejsze elektrownie, które choć mniej strategiczne, również mogą stać się celem potencjalnych ataków.
Energetyczna wyspa na celowniku
Rosyjska analiza, przekazana według doniesień Iranowi, podkreśla unikalną podatność izraelskiego systemu energetycznego. W przeciwieństwie do wielu krajów europejskich Izrael nie jest połączony z międzynarodową siecią energetyczną i nie importuje energii elektrycznej od sąsiadów.
Ta "energetyczna wyspa" oznacza, że nawet częściowe uszkodzenie kluczowych elementów infrastruktury mogłoby wywołać długotrwały kryzys, prowadząc do masowych przerw w dostawach prądu, awarii technicznych i poważnych zakłóceń w codziennym funkcjonowaniu państwa.
W odpowiedzi na medialne doniesienia, ambasador Rosji w Izraelu Anatolij Wiktorow stanowczo zaprzeczył, jakoby Moskwa przekazywała Iranowi jakiekolwiek dane wywiadowcze dotyczące Izraela. Przedstawiciele rosyjskiego kierownictwa politycznego wielokrotnie sprzeciwiali się oskarżeniom, jakoby nasz kraj rzekomo dostarczał Iranowi dane wywiadowcze - podkreślił dyplomata.