Katastrofa "Titanica" oczami pasażerki pierwszej klasy. Zapis zeznań, który został sporządzony w 1912 r. po zatonięciu liniowca, zostanie wystawiony na aukcji w Wielkiej Brytanii. Stawia on pod znakiem zapytania przebieg akcji ratunkowej, jaka toczyła się na pokładzie "Titanica". Autorką zeznań jest niejaka Laura Fracatelli, sekretarka brytyjskiego arystokraty, który wraz z rodziną podróżował statkiem.

Zatonięcie Titanica nie było przypadkową katastrofą - taką tezę wysuwa autorka książki pt. "Good as gold". Brytyjka Louise Patten jest prawnuczką jednego z oficerów, którzy w 1912 r. przeżyli katastrofę liniowca. Dotychczas uważano, że główną przyczyną katastrofy była kolizja z górą... czytaj więcej

Fracatelli uratowała się na pokładzie jednej z ostatnich szalup, jakie opuściły tonący liniowiec. Według dokumentu mimo iż do łodzi wpuszczane były wyłącznie kobiety i dzieci, zamożny Brytyjczyk wszedł na pokład jednej z nich po interwencji rodziny. W szalupie znalazło się też więcej członków załogi niż pasażerów, a gdy "Titanic" zniknął pod powierzchnią morza, żaden z obecnych na jej pokładzie marynarzy nie wyraził ochoty, by zawrócić i pospieszyć z pomocą rozbitkom. W łodzi słychać było jedynie plusk wioseł i modlitwy, a w oddali krzyk tonących pasażerów.

Według ekspertów dokument zawierający zeznania Laury Fracatelli jest wyjątkowy, ponieważ opisuje on chwilę zatonięcia statku. Dowiadujemy się również z niego, że uratowany brytyjski arystokrata wypłacił marynarzom odszkodowanie w wysokości 5 funtów. Autorka zeznań nie wyklucza jednak, że pieniądze te mogły być haraczem za uratowanie życia.

Dokument ten może uzyskać na aukcji cenę nawet 15 tysięcy funtów.